2006 Chinandega, Nikaragua
Chinandega, Nikaragua maj 6-14-06
Niewidzialny. To jest mój temat na tę podróż. Wszystko przez całą podróż, wydawało mi się, że jestem niewidzialny. To moja szósta podróż, a wydaje się, że 26. Sprawy stały się takie spójne, Wiem, czego się spodziewać i co należy zrobić. Podczas tej podróży byłem bardzo pochłonięty sprawami administracyjnymi, Nigdy nie miałem okazji rozdać ani jednej pary okularów. To i fakt, że były 39 osób w podróży i tylko dwóch z nich to lekarze, mieliśmy o wiele więcej wolontariuszy, niż kiedykolwiek potrzebowaliśmy. Nie brałem udziału w klinikach, Kupowałem ryż, odebrać lunch, organizowanie wycieczek, i wszystko inne potrzebne. Miałem mało czasu na kontakt z ludźmi, i tam zawsze pojawia się serdeczna miłość. Żadne z 39 ludzie na wycieczce wiedzieli, z czym mam do czynienia i co robię. Siedzę teraz w domu i walczę z grypą/przeziębieniem, prawdopodobnie wywołaną różnymi czynnikami, ale głównie zmęczeniem. Po tygodniu intensywnych bitew, Jestem zmęczony i wyczerpany. Nawet teraz, Jestem trochę… niewidzialny.
Jak widać w zwyczaju, ta podróż rozpoczęła się na długo przed dniem, w którym wyruszyliśmy na lotnisko. Poprzednie cztery tygodnie poprzedzające wyjazd były wypełnione 50+ godzin spędzonych w pracy każdego tygodnia wraz z niezliczonymi godzinami planowania, potwierdzając, zbieranie, i organizowanie rzeczy na podróż. Nie było niczego, na co czekałem bardziej niż osiem dni poza domem, z dala od mojej bezwzględnej pracy, i wakacje z tymi, których kocham, w kraju, który kocham. Gdy zebraliśmy się w kościele o godz 2:30 jestem w sobotę, Byłem podekscytowany i podekscytowany. Moja mama i tata przylecieli zaledwie kilka dni wcześniej w czwartek, a tata poszedł do pracy, poprawiając dom i pomagając mi w przygotowaniach.
Po całym dniu zajęć w piątek, moi rodzice i ja w końcu położyliśmy się, żeby przespać kilka godzin 8 po południu. Byłem na nogach 12:30 wezmę ostatni prysznic w USA. zanim wyruszyliśmy, aby być w kościele o godz 2:30. Byłem pod wrażeniem, że wszyscy wykonali dobrą robotę, docierając na czas i przynosząc swoje bagaże na przód autobusu, żebym mógł mieć pewność, że nie skończyliśmy z kawałkami. Właściwie pobiegliśmy przed czasem i zostaliśmy załadowani do autobusu 3:15 rano. Russ i Laura przywitali nas zgodnie z ich zwyczajem, częstując nas kawą i pączkami, modląc się z nami po raz ostatni, i odwiezienie nas w podróż. Kiedy wyjeżdżaliśmy autobusem z parkingu przed kościołem, nie było zbyt wielu fanfar. Gdy jechaliśmy przez miasto, widzieliśmy wielu studentów, którzy potykając się wracali do domu po nocy wypełnionej imprezą w barach. Nie było wiwatów ani uroczystości, które miały nas wyruszyć na misję wypełnioną Chrystusem, ale było raczej cicho, ciemne ulice oświetlone jedynie okazjonalnymi, nieprzepalonymi latarniami. W autobusie było równie cicho. Studenci college'u wrócili do trybu snu na tylnym siedzeniu autobusu. Słychać było tylko sporadyczne rozmowy mojej matki z Hughesami… przyjaźnie zawarte podczas wcześniejszej podróży, na nowo rozpaleni i podekscytowani możliwością kontynuowania kolejnej wspólnej przygody.
Zatrzymaliśmy się w Ocala na opuszczonym parkingu Home Depot, żeby odebrać Paula, jednego z naszych lekarzy na tydzień. Jeszcze raz, nie było fanfar, ale szybko, cichy odbiór, zanim wyruszyliśmy w drogę. Nie wiedziałem, że to będzie najcichszy dzień, jaki Paul będzie miał w całym tygodniu.
Co wydawało się chwilę później, dotarliśmy na lotnisko w Orlando. Wyglądał jak opuszczony. Autobus dowiózł nas na poziom grupy, taki, na którym nigdy nie byłem. Kiedyś znalazłem kogoś, kto mógłby znaleźć dla nas osoby zajmujące się bagażem, Kontynuowałem poszukiwania, gdzie moglibyśmy się zameldować jako grupa. Jeden z pracowników obsługi bagażu naprawdę mi pomógł, zmuszając dział grupowy na tym samym poziomie do odprawy. Właśnie otwierali i nie było nikogo w kolejce. Odebrałam paszporty wszystkich osób i poprosiłam panią o wstępne wprowadzenie wszystkich informacji potrzebnych do każdego biletu. Zanim wszyscy i ich bagaże dotarli w okolicę, labirynt myszy wypełnił się grupą meksykańsko-amerykańskich dzieciaków z drużyny futbolowej 10-14 zakres lat. Opóźnili nasze zameldowanie tylko o kilka minut, zanim udaliśmy się do stanowiska odprawy. Byłem zachwycony, gdy pani odpowiedzialna powiedziała mi, że jestem najlepiej zorganizowaną grupą, z jaką kiedykolwiek miała do czynienia, i naprawdę podobało jej się to, jak funkcjonowałem. Uznałem to za duży komplement. Skończyło się na tym, że zostałem z jednym ze studentów, Briana, dla 30 minut dłużej niż ktokolwiek inny, ponieważ myśleliśmy, że brakuje nam elementu wyposażenia, który jakimś cudem przedostał się przez bagaż już bez przywieszki. W końcu pani kazała nam przejść przez kontrolę bezpieczeństwa i jechać dalej do naszej bramki, aby nie przegapić naszego samolotu. Zapomniałem, jak to jest przejść przez kontrolę bezpieczeństwa w Orlando. Brian i ja dosłownie biegliśmy po lotnisku, próbując nadrobić stracony czas. Kolejki do kontroli bezpieczeństwa były zbyt długie i oczywiście odciągnięto go na bok w celu dodatkowej kontroli. Dotarliśmy do bramki, gdy wzywano ostatnią grupę osób do wejścia na pokład. Nie ma to jak przyciąć to blisko. Och, czekaj! Teraz powiedziano mi, że zaginęło czterech studentów… nie, czekaj, Todd właśnie zadzwonił na moją komórkę i powiedział, że trzech już wchodzi na pokład… gdzie jest drugi? Wydaje się, że John, jeden ze studentów uczelni, ma narkolepsję. Przez całą podróż chłopiec ten udowadniał, że potrafi spać w dowolnym miejscu i w dowolny sposób. John zasnął na krześle na lotnisku i jakoś nikt go nie obudził, żeby powiedzieć, że wchodzimy na pokład samolotu. Kilka chwil później, wszedł do samolotu i kilku z nas klaskało. Nie wiedziałem, że zaginięcie ludzi i chwile „och, okropne” w ostatniej chwili będą przewijać się także przez całą podróż.
Lot z Orlando do Miami był pierwszą od kilku dni szansą na to, że będę mógł się zrelaksować i spróbować zasnąć. Jeszcze bardziej nie mogłem się doczekać lotu do Miami/Managua, wiedząc, że zamiast tego będzie to dwugodzinny lot 45 protokół. Kiedy wylądowaliśmy w Miami, ludzie byli naładowani energią i gotowi do jedzenia. Ludzie nie spieszyli się ze znalezieniem bramy, przygotowując się na naszą 2-godzinną przerwę i kupując różne produkty śniadaniowe i napoje. Wydało mi się zabawne, że dostałem crossianwich odpowiednik Burger Kinga z chińskiej restauracji. Wypełniło to pustkę i uspokoiło mnie. Do tego czasu, wszyscy spotkali się w tej samej bramie. Trzy osoby spotkały się z nami na lotnisku w Orlando i jedna w Miami. Wszyscy byliśmy już przygotowani i gotowi do wejścia na pokład drugiego lotu. Wszyscy wciąż byli wyczerpani brakiem snu i siedmiogodzinną podróżą, którą już przebyliśmy. Większość spała w samolocie.
Kiedy wylądowaliśmy w Managui, przyszedł czas na wrzucenie biegu. Po raz pierwszy, miał nas spotkać urzędnik państwowy, który bez drugiego spojrzenia przeprowadził nas przez kontrolę celną. Maria Alvarado powitała nas z tabliczką z moim imieniem, tuż przed tym, jak dotarliśmy do strefy imigracyjnej. Wymieniono profesjonalne pozdrowienia i byliśmy gotowi do filtrowania $5 proces imigracyjny. Następny, zebraliśmy cały nasz bagaż i zapasy. Maria odebrała nasze formularze imigracyjne i dosłownie przeszliśmy obok celników. To było niesamowite. Poczułem, że jestem w stanie utrzymać głowę wysoko ponad agentami „czerwonego/zielonego światła” i kusiło mnie, aby pokazać im język za wszystkie kłopoty, jakie sprawili nam w przeszłości. Gdy wypchnęliśmy nasze wózki z bagażami na zewnątrz, Przede mną zobaczyłem Sergio witającego Paula. Chociaż jeszcze nie spotkałem się z nim twarzą w twarz, Wiedziałam, że to musiał być on… kto inny objąłby Paula i przywitał go jak dawno zaginionego przyjaciela? Chwilę później, Przedstawiłem się Sergio.
Sergio wysunął się na pierwszy plan jako główny bohater VOSH-Southeast. Chociaż zna Maxa od pięciu lat, Nigdy go nie spotkałem ani nie korzystałem z niego podczas wycieczek, aż do tej chwili. Posiada tytuł inżyniera, dlatego cieszy się szacunkiem w społeczeństwie. Ociera się o ludzi u władzy, będąc w klubie Esteli Lions. Był dla nas ogromnym wsparciem, pomagając w realizacji projektu okularów dziecięcych VOSH/UNESCO/VERAS. Sergio wykonuje wiele pracy, której nie jesteśmy w stanie wykonać w Stanach Zjednoczonych. Przynajmniej raz w tygodniu wybiera się do Grenady, który jest obszarem pilotażowym tego programu, w którym wszystkie dzieci w wieku od pięciu do sześciu lat są badane pod kątem ostrości wzroku i w razie potrzeby noszą okulary. Ponieważ zarówno Lester, jak i Dunia nie są już partnerami współpracującymi z VOSH, Sergio stał się istotną częścią misji VOSH-Southeast.
Gdy Sergio i inni zorganizowali transport naszej grupy i jej bagażu do Las Mercedes, Przeszedłem na drugą stronę ulicy, żeby nas zameldować w hotelu i zobaczyć, na jakie komplikacje możemy napotkać tym razem. Zrobiłem rezerwację u Loreny Ramirez, tym razem sprzedawczyni grupowa w tym konkretnym hotelu, zamiast kontaktować się z 800-numerową sprzedawczynią grupową w Nikaragui. Moje nadzieje były duże. Powiedziała mi, że powinien być list powitalny, koszulkę, i wszystkie nasze rezerwacje powinny ułatwić zameldowanie, ponieważ wcześniej wysłałem jej e-mailem arkusz kalkulacyjny z nazwiskami i paszportami każdego pokoju. Chociaż dostałem swój list i koszulkę, kopii arkusza kalkulacyjnego nie było w pliku i ostatecznie zameldowaliśmy się w ten sam zwykły sposób… powolnie i żmudnie, ponieważ każdy pokój musiał wypełniać dokumenty. Ucieszyłem się, gdy później w tym tygodniu Lorena nazwała personel tego konkretnego dnia niekompetentnym i że nie mieli żadnego usprawiedliwienia dla takiego braku organizacji. Niemniej jednak, to było całkiem zabawne, kiedy Paul i Dana wrócili do recepcji, aby wyjaśnić, że w ich pokoju jest jedno podwójne łóżko dla dwóch dorosłych mężczyzn i to po prostu nie zadziała. Naprawienie tego zajęło kilka godzin.
Chociaż nasi znani kierowcy autobusów, Izaak i Armando, spotkali się z nami dopiero następnego ranka, cała grupa zdecydowała, że chce pojechać na kolację do Managui. Zameldowaliśmy się w naszych pokojach do godz 1:30 po południu. Większość zgodziła się na wczesną kolację o godz 4:30 powinno zapewnić dobrą zabawę. Sergio pomógł mi w przygotowaniach do osławionej restauracji Santa Fe po drugiej stronie Managui. Hotel chciał, żebyśmy zabrali nas do restauracji i z powrotem vanem za 80 dolarów. To się nie stanie. Zamiast, o 15 studenci college'u tłoczyli się w środku i na tyle ciężarówki Sergio, a reszta z nas mieściła się w czterech taksówkach po 7 dolarów za taksówkę.
Pojechaliśmy więc do Santa Fe i naprawdę dobrze się bawiliśmy. Dla studenta college'u był to pierwszy smak nikaraguańskiego jedzenia, i było w najlepszym wydaniu. Myślę, że kilku studentów było trochę zszokowanych cenami. Później dowiedziałem się, że niektórzy ludzie przywieźli ze sobą zaledwie 95 dolarów na pokrycie tygodniowych wydatków. Dla wielu osób pieniądze byłyby problemem przez cały tydzień… niektórzy z powodu braku planowania, niektórzy dlatego, że wartość Kordoby ponownie spadła, a firmy podniosły ceny, próbując to zrekompensować. Wszyscy zgodziliśmy się, że wszystko było droższe niż ostatnim razem… Trudno powiedzieć, czy była to inflacja, czy nadrobienie kursu wymiany z 16,30 USD na 17,35 USD. Lauren, Menażka, i Sergio pomagali ludziom zamawiać jedzenie i napoje, ponieważ menu było tylko w języku hiszpańskim. Po kolacji, znowu w grupach wróciliśmy do hotelu. Skończyło się na tym, że wsiadłem do ciężarówki z Sergio, a on był na tyle miły, że zabrał nas obok słynnych zabytków w centrum Managui. Najpiękniejsza była ogromna opuszczona katedra. Jego kamienna konstrukcja była zwietrzała i miała ogromne pęknięcia po bokach, w wyniku trzęsień ziemi, które miały miejsce w latach 70. XX wieku. Budynek przypominający cmentarz stoi samotnie, opuszczony, nie będzie nigdy więcej używany ze względu na jego niestabilny stan. Zabrał nas na teren karnawału na świeżym powietrzu, amfiteatr, i niebezpieczny rynek w centrum miasta, nigdy nie miał być zamawiany przez turystów.
Inną popularną sceną były banery reklamujące mecz Mayorga vs. walka de la Hoyi. Ricardo Mayorga to jedyny bokser z Nikaragui, który kiedykolwiek osiągnął sukces. Walczył z najlepszymi z najlepszych. Jest pełen nastawienia i złych nawyków, a tego wieczoru rzucił wyzwanie Oscarowi de la Hoya, walcząca legenda. Billy i jego miłość do boksu już zadeklarowali swoje zaangażowanie w oglądanie walki i próbowali zwerbować innych, aby do niego dołączyli. Tyle słyszałem o Mayordze i jego ustach, Wiedziałem, że będę walczył ze snem, żeby zobaczyć, jak ten facet zostaje pokonany (miejmy nadzieję). Nasz hotel transmitował walkę na kilku dużych ekranach i spodziewano się, że będzie ją oglądać wiele osób. Przed głównym wydarzeniem odbył się szereg mniejszych meczów. Musiałem odebrać Trena, nasz optyk z Kanady, z lotniska o godz 9:30i mieliśmy tylko nadzieję, że nie będzie to częścią głównego wydarzenia. Zanim minęła godzina 21:00, wszyscy inni opuścili zajęcia i udali się na noc. Billy i ja zostaliśmy sami, żeby obejrzeć walkę. Na 9:30 udaliśmy się w stronę lotniska, znalezienie nawet strażników na lotnisku próbujących uzyskać odbiór z wieszakiem przymocowanym do żałosnego przenośnego czarno-białego telewizora. Walka była czymś w rodzaju legendy. Billy zaniósł piwo prosto na lotnisko. Musieliśmy zrobić zdjęcie Billy’ego stojącego obok policjanta na lotnisku, pokazujący różnice kulturowe pomiędzy Nikaraguą a Stanami Zjednoczonymi. Gdy czekaliśmy na Trena, Billy dostrzegł przebłyski rozmów na temat walki na lotnisku. Tren dotarła bezpiecznie i odprowadziliśmy ją do jej pokoju, aby spotkać się ze współlokatorami. Billy i ja wróciliśmy do części restauracyjnej i zajęliśmy inny stolik w samą porę, zanim rozpoczęły się ogłoszenia o walce. Restauracja naprawdę zapełniła się już bogatymi mieszkańcami okolicy. To, co nastąpiło potem, było czymś niesamowitym. Chociaż Nikaraguańczycy są oddani swojemu krajowi i patriotyzmowi, Tej nocy nauczyłem się, że nie będą trzymać się skorumpowanych ludzi. Mayorga, chociaż żonaty, ma reputację osoby lubiącej alkohol, kobiety, i tym podobne. Plotka głosi, że został zgwałcony 15 letnia dziewczynka. Walka się zaczęła i szczerze, Mayorga od początku nie radziła sobie najlepiej. Kiedyś de la Hoya zaczął zadawać kilka dobrych ciosów, tłum wokół nas zaczął wiwatować i krzyczeć. Nie mogłem w to uwierzyć, ale większość Nikaraguańczyków kibicowała de la Hoyi, mając nadzieję, że pokona Mayorgę. W końcu, dokładnie to się stało. De la Hoya zadał wystarczająco dużo dobrych ciosów, aby znokautować Mayorgę w 8. rundzie i został pozbawiony tytułu. Wszędzie wiwatowały tłumy. Po raz pierwszy widziałem Nikaraguańczyków, którzy nie wspierali kogoś ze swojego kraju.
Kolejny poranek przywitał nas nowym dniem i ekscytacją tym, co będzie dalej. Dla tych, którzy byli wcześniej w Chinandega, to była ekscytacja ponownym zobaczeniem znajomych twarzy i miejsc. Dla nowicjuszy, było to oczekiwanie na zobaczenie reszty kraju i podekscytowanie czekającymi ich doświadczeniami. Po śniadaniu, wszyscy załadowaliśmy się na słynną biel, zielony, i czerwony autobus, ponieważ Izaak i Armando przybyli punktualnie. Sergio zamierzał zostać w domu, aby spotkać się z pięcioma osobami, które przylecą o 11:00 i zabrać je ciężarówką do Chinandega. Na obrzeżach Managui, autobus został zatrzymany przez policję. Kilka wyjaśnień i napiwek w wysokości 100 dolarów później, byliśmy w drodze, oczyszczony do końca podróży. Ludzie byli zachwyceni widokami, wulkany, warunki życia, i ogólna sceneria. Zatrzymaliśmy się na chwilę na poboczu drogi, żeby zrobić zdjęcia jeziora Managua.
Raz trafiliśmy Leona, zatrzymaliśmy się na lunch w słynnym Tip Top. To było długie i nudne. Billy podszedł do talerza i stanął na czele kolejki, pomagając każdej osobie złożyć zamówienie. Dwadzieścia jeden osób później, skończył i miał wrażenie, że jego szczęka jest zużyta. Jakimś cudem udało mi się zdobyć jedzenie jako ostatnie… właściwie, wypełnili siedem zamówień złożonych po moich, zanim podali mi posiłek. Aby dodać do mojej frustracji, to nie było to, czego chciałem. Zanim dostałem jedzenie, tylko dwie osoby kończyły posiłek. Billy chciał się przespacerować, więc poprosił mnie, żebym usiadł z kilkoma innymi osobami z naszej grupy. Czując rosnącą frustrację, Wziąłem jeszcze dwa kęsy posiłku i rzuciłem. Jakimś cudem straciłem apetyt. Zanim będziesz kontynuować, kilku z nas znalazło stoisko Eskimosów, które było w środku, i zamówiło lody na wynos. Znalazłem mały kubek ciasteczek i lodów śmietankowych i zjadłem go w autobusie, odnajdując w tym szczęście.
Naszym chorym autobusem kontynuowaliśmy podróż do Chinandega. Wszyscy słyszeliśmy, że nie wszystko szło dobrze. Poczułem też nieprzyjemny zapach, którego nie znałem. Mechanicy z naszej grupy szybko poinformowali mnie, że dźwięk oznacza niesprawną skrzynię biegów, a smród spalonego oleju przekładniowego. Doskonale wiedząc, że pojazd nie może funkcjonować bez skrzyni biegów, a jej wymiana jest dość droga, Natychmiast zacząłem zadawać pytania osobom o skłonnościach mechanicznych, próbując ocenić powagę sytuacji. Wszyscy zgodzili się, że jest to problem, którym należy się zająć, i obawiali się, że nie pomoże nam to przetrwać podróży. Podjazdy pod górę wymagały od nas wszystkich trzymania kciuków i kilku modlitw, mając nadzieję, że włączy się inny bieg i pomoże nam na wzniesieniu. W końcu dotarliśmy do Hotelu Cosiguina, odciążony.
Zameldowanie nie było tak bolesne jak poprzedniego dnia. Odkąd byłem jefą (szef) grupy, nowi pracownicy hotelu wciąż chcieli oddać mi swój apartament prezydencki. Wyjaśnienie im, że Dennis Bamberg jest moim ojcem, wymagało kilku prób, nie mój mąż, i potrzebowałem pokoju z dwoma łóżkami: jeden dla moich rodziców, jeden dla mnie, nie ma jednego łóżka, które moglibyśmy dzielić. Później w tym tygodniu dowiem się, czym naprawdę był apartament prezydencki. Klimatyzacja w pokoju Dany i Kena przestała działać w połowie tygodnia i każdy z nich miał własne prywatne pokoje. Kena umieszczono w apartamencie prezydenckim, który wyglądał jak wszystkie pozostałe. Podwójne łóżko, mały stolik, krzesło, i łazienka. Musiałem się roześmiać, myśląc o trzech łóżkach i znacznie większej łazience, moi rodzice i ja dzieliliśmy z nim zaledwie dwa drzwi od niego. Zdecydowałem, że nie opłaca się być przez cały czas tym najważniejszym! Billy również miał miłą niespodziankę czekającą na niego w swoim pokoju. Po zameldowaniu wrócił do recepcji i dał znać, że w jego toalecie w łazience czeka na niego brązowa łódź podwodna. Nie mogli w to uwierzyć. Po krótkiej dyskusji, pamiętali, że zaledwie dzień wcześniej w tym pokoju był fachowiec od klimatyzacji. Chyba nie za bardzo lubił tam pracować.
Druga grupa, która przyjechała z lotniska ciężarówką Sergio, podjechała do hotelu w tym samym czasie, gdy kończyliśmy odprawę. Ułatwiło to proces meldowania się i planowanie kolacji. Wszyscy spotkaliśmy się w ciągu kilku godzin, aby ponownie załadować się do autobusu, skierował się do Corinto, miasto portowe.
Corinto to wspaniałe miasto, które odwiedziliśmy w październiku. To główne miasto portowe Nikaragui, otrzymywanie czegokolwiek i wszystkiego, co jest importowane z zagranicy. Główna autostrada prowadząca do Corinto jest zawsze wypełniona dziesiątkami półciężarówek, a brzeg wody jest zawsze pełen piratów, marynarze, oraz obcokrajowcy odpoczywający przez noc lub dzień lub dwa, zanim udają się z powrotem na swoje łodzie do następnego miejsca docelowego.
Raz dotarliśmy do restauracji w Corinto, zdaliśmy sobie sprawę, że pastor Luis i jego żona nie zadzwonili tam wcześniej, jak myśleliśmy, a restauracja starała się przygotować dla nas stoliki. Kilku z nas zeszło na brzeg skalistej wody, aby cieszyć się oceanem, podczas gdy ustawiano stoły. Spędziłem trochę czasu nad falami, pozwalając im obmyć moje stopy, zastanawiając się nad dotychczasową podróżą. Prawdopodobnie zostałem tam dłużej niż większość. Po tym jak zalało mnie kilka kolejnych fal, Wróciłem do grupy. Siedziałem trochę sam…nie pasujący do żadnej z utworzonych grup, ale jakoś w dziwnym miejscu narożnym, pomiędzy klikami. Noc była długa i wypełniona rozmowami. Ludzie zamawiali drinki w barze, znalezienie usługi było natychmiastowe, a nie zbyt długie. Muzyka wypełniła parkiet i wielu studentów zaczęło tańczyć. Nie trwało to długo, zanim wszyscy ponownie usiedli.
Kiedy po raz pierwszy dotarliśmy do restauracji, zauważyliśmy bardzo dziwnie wyglądającego faceta siedzącego na skale na plaży. Był bardzo wyraźnie brudny i miał to spojrzenie, które przeszyło cię aż do wnętrza twojej duszy. Był prawie jak posąg, ponieważ rzadko się ruszał. Siedział tam ze skrzyżowanymi rękami, opierając się na kolanach. Ciemne dżinsowe szorty i czarno-biała koszula w paski tylko dodały mu dziwnego wyglądu. W jakiś sposób ta koszula wyglądała jak koszula piracka… pasująca do niego, pirat. Był, do mnie, ktoś w USA. powiedzielibyśmy, że można „wysłać pocztą”. Wyglądało to tak, jakby mógł rzucić się na ciebie znikąd i unicestwić cię. Musiałem zrobić mu zdjęcie. W pewnym momencie w nocy, poprosił Billy'ego o piwo. Ponieważ Billy jest zaintrygowany piratami, kupił mu dwa piwa. To go zadowoliło na kilka minut. To utrzymywało jego wysoki poziom. Kiedy już zaczęliśmy jeść, usiadł na parapecie kilka stóp od nas. Następnie, zaczął się wspinać i musieliśmy poprosić kelnerów o zatrzymanie go i nakłonienie, aby zostawił nas w spokoju. Wieczór nie był kompletny bez ponownego zaproszenia Billy'ego na kolejne piwo, ale niestety, Billy miał dość zaopatrywania piratów na noc.
Nasze jedzenie trwało wieki (ponad pięć godzin) dla nas dostać. Dennis zamówił zupę, jak to zwykle bywa u koneserów zup. Jego zupa z owoców morza była czymś, na co warto było popatrzeć, nie zjedzony. Zdecydowaliśmy, że to zupa „z tego, co zostanie”.. Zawierało całe skupiska ramion homara, małże, rybie ogony, a nawet żółwie jaja. Dennis powiedział, że rosół był naprawdę dobry, ale po prostu nie mógł tego przełknąć, bo każda łyżka była pełna rybich łusek…nabyty gust! Barb i ja zostaliśmy obsłużeni jako ostatni. Kiedy dostałem rybę, było surowe. Odesłałem go z powrotem, żeby jeszcze trochę ugotował i zjadłem 7 frytki z resztek Billy'ego na talerzu obok mnie. Po kolejnym 10 minut czekania, Kazałem Billy'emu powiedzieć ludziom, żeby zapomnieli o moim jedzeniu. Straciłam apetyt i nie wyobrażałam sobie jedzenia posiłku. Spakowaliśmy się do autobusu i opuściliśmy restaurację w ciemności nocy. Po spokojnej jeździe powrót do hotelu, wszyscy rozładowaliśmy siły, aby udać się do łóżka, w przygotowaniu na wczesne śniadanie i nasz pierwszy dzień w klinikach.
Moim pierwszym kontaktem tego dnia był telefon od Billy’ego pod adresem 5:30 rano. Najwyraźniej cała nasza praca przygotowawcza z personelem poprzedniego dnia nie była tego warta. Personel nadal nie był pewien, czego się spodziewamy na śniadanie. Chociaż oboje byliśmy na wpół przytomni, nie mogliśmy powstrzymać się od chichotania z powodu takiego szaleństwa. Kiedy zeszliśmy na śniadanie o godz 7 rano, już to wymyślili. Byliśmy w drodze do El Viejo 7:45 rano, i gotowi, aby rozpocząć nasz pierwszy dzień w klinice. Ustalenie ustawienia w jednopokojowym kościele, z którego korzystaliśmy, nie zajęło nam dużo czasu. Wiedzieliśmy, że będzie gorąco, z małą wentylacją i tylko jednym wentylatorem. Wkrótce wszyscy pracowaliśmy jak pracowite pszczoły, konfigurując stacje i rozpoczynając przyjmowanie pacjentów. Żaden z obszarów tak naprawdę nie potrzebował mojego coachingu i jak zwykle, po prostu trafiłem na swoje miejsce. BJ w końcu zwrócił się do masażystki. Usiadła na krześle i podczas gdy ludzie przesuwali się w dół kolejki, kiedy siedzieli na krześle przed nią, każdemu pacjentowi wykonała masaż szyi i ramion. Najpierw pytała każdą osobę, i nikt nigdy nie odmówił. Dla każdej z tych osób był to mały luksus przez cały dzień.
Roberto spotkał się z nami w hotelu tego ranka podczas śniadania. Wspaniale było go znowu zobaczyć. Kiedy udało mu się pokonać kolejkę uścisków czekających na niego ze strony uczestników powtarzających się misji, zaczęliśmy rozmawiać o sklepie. Wiedzieliśmy, że dzisiaj będziemy mieli projekt i on i ja go zrealizujemy. Wkrótce klinika zaczęła działać sprawnie, on i ja złapaliśmy taksówkę z powrotem do miasta, do głównego biura kościoła. Podczas ostatniej podróży Pierwszy Kościół Luterański zdecydował, że chcemy zrobić coś wyjątkowego dla mieszkańców Santa Patricia, obóz dla uchodźców. Ostateczna decyzja była taka, że zapewnimy każdej rodzinie wystarczającą ilość ryżu na miesiąc. Kiedy dotarliśmy do biura kościoła, Musiałem pozdrowić moich starych przyjaciół z kościoła, z którymi współpracowałem już kilka razy. Roberto dostał kościelną furgonetkę i on, jedna z kobiet kościoła, i udałem się na lokalny rynek, żeby kupić nasz ryż. Ulice tętniły życiem, taksówki, taksówki rowerowe, zwierzęta, i wózki. Przypominało to ruch uliczny w godzinach szczytu w Nowym Jorku, ale z różnymi pojazdami transportowymi. Musieliśmy się przedzierać, aby dostać się do sklepu i aby Roberto znalazł miejsce do zaparkowania furgonetki. Jak każdy inny sklep w Nikaragui, sklep był malutki, ale tętniący życiem ludzie prowadzący interesy. Ryż był wystawiony z przodu w dużych pojemnikach. Były cztery rodzaje, w oparciu o jakość. Roberto i pani z kościoła polecili mi szczególne ziarno o nazwie arroz espiga 60-40. Dla mnie wyglądało to jak ryż. Roberto i ja musieliśmy zdecydować, ile chcemy funtów. Jest ich około 150 rodziny w obozie dla uchodźców. Chciałem, żeby dostali dobrą kwotę, więc zdecydowaliśmy się na siedem funtów na rodzinę, co daje nam całkowitą sumę 1000 funtów. Weszli 100 funtowe worki i miały być dla nas załadowane. Suma wyniosła 238,00 USD. Czterech młodych mężczyzn załadowało dla nas worki ryżu. Pracują w zespołach, jeden mężczyzna przerzucał worki na głowę, drugi trzyma przednie rogi, aby je zrównoważyć. Gdy dotarli do furgonetki, pochylili głowy i przerzucili worki jeden na drugi. To było całkiem ciekawe przeżycie. Następny, poszliśmy do „sklepu z tworzywami sztucznymi”, aby kupić torby, w których można było podzielić ryż. 150 torby kosztują około 2,00 USD. Po powrocie do kościoła, Roberto i inny młody mężczyzna rozładowywali worki z ryżem w podobny sposób, jak na rynku. Ułożyli wszystkie dziesięć torebek z tyłu, aby obie kobiety mogły spędzić resztę dnia, dzieląc ryż do mniejszych torebek, gotowy dla nas następnego dnia, kiedy będziemy w obozie dla uchodźców. Wśród Nikaraguańczyków, nas, Amerykanów, stało się nieco komicznym żartem. Nigdy wcześniej nikt nie zapewniał tak dużej ilości ryżu na raz. Większość grup, które wcześniej zapewniały żywność, zapewniła tylko jeden posiłek. Zastanawiali się, czy myśleliśmy, że jesteśmy w China-dega, jak kraj z całym ryżem, nie Chinandega. Niemniej jednak, byliśmy dumni jak cholera, że to robimy.
Kiedyś Roberto i ja wróciliśmy do El Viejo, sprawy toczyły się prawidłowo. Większość ludzi nawet za nami nie tęskniła. Pojawiło się dwóch innych tłumaczy, którzy już pracowali. W rozmowie z Roberto, Wkrótce dowiedziałem się, że powiedziano im, że otrzymają zapłatę $25 za dzień! Miałem napad. Było tam czterech tłumaczy: Roberto, Antoni (Syn Sandora), i dwóch pozostałych chłopaków. Zawarłem umowę z Roberto, że pozbędzie się pozostałych dwóch chłopaków. Dałem im po 5 dolarów za kilka godzin, które tam spędzili, i odesłałem do domu, dziękując im za ich służbę. Pomiędzy Billym, Lauren, Sergio, Roberto, i Antonio, Wiedziałem, że dam sobie radę przez resztę tygodnia.
Wkrótce zauważyłem, że Billy'ego nie było. Kiedy zapytałem kogoś, gdzie jest, powiedzieli, że wyszedł z Juniorem, proboszcz kościoła i powiedział, że wróci z niespodzianką. Trochę się zmartwiłem, bo brakowało nam tłumacza, ale znał go na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że coś knuje. Wkrótce wrócił z trzema wentylatorami, które kupili na ulicy. Wszyscy kibicowali mu jako bohaterowi. Dało to każdej stacji wentylator do użycia i sprawiło, że była ona nieco bardziej znośna dla wszystkich. Wszyscy po kolei stawali przed wentylatorem, próbując odparować część spływającego po nich potu.
Wielu ochotników przyniosło ubrania, które rozdali ludziom. Moja mama przyniosła parę butów do tenisa, które moje 11 Od zeszłego lata po prostu wyrósł z niego letni siostrzeniec. Moja mama zauważyła małego chłopca, który wyglądał, jakby miał odpowiedni rozmiar. Zapytaliśmy go, czy chciałby je przymierzyć i sprawdzić, czy pasują. Był trochę zaskoczony i nieśmiały, ale bardzo chętnie to zrobi. Kiedyś je założył, Widziałem, że miał jeszcze trochę miejsca na końcach palców, zanim pasowały idealnie, ale on się w nich zakochał. Na pytanie, czy chce je zatrzymać, uśmiechnął się od ucha do ucha i powiedział, że tak. Od razu rzucił w mamę swoje czarne szkolne buty i kazał jej je potrzymać po czym z dumą zasznurował i zawiązał swoje nowe tenisówki, nadal w bardzo dobrym stanie. Bardzo mocno przytulił moją mamę, tak jak ona uwielbia uściski. Była w niebie, i on też. Mnie też przytulił, bo pomogłem ustalić, czy dobrze pasują. Po tym jak przeszedł i zobaczył lekarzy, przepisano mu także okulary do dali. Panie w przychodni zaopatrzyły go w bardzo ładne okulary w czarnych oprawkach. Uściskał każdą osobę w zasięgu wzroku, która miała cokolwiek wspólnego z jego przeżyciami tego dnia. Nie mógł przestać się uśmiechać i był bardzo wdzięczny za życzliwość, jaką mu okazaliśmy.
Z zewnątrz dochodził dziwny dźwięk, który sporadycznie słyszeliśmy. W pewnym momencie, Postanowiłem sprawdzić co to jest. Na werandzie po drugiej stronie ulicy i jedno piętro dalej stał bardzo pijany mężczyzna. Leżał tam, pokryty kurzem i brudem. Jedyne, co miał na sobie, to zakurzone szorty, w tym samym kolorze co cementowy ganek. Oprócz jego czarnych włosów, bardzo wtopił się w ganek, bo tak bardzo tarzał się w kurzu. Co kilka minut, krzyczał i jęczał głośno, brzmiał jak zwierzę, które zostało dźgnięte nożem i umierało powolną śmiercią. W miarę upływu dnia, poruszał się tak, jak poruszało się słońce, wybierając werandy, które były w cieniu. W pewnym momencie znalazł się pod naszym autobusem i Izaak musiał się go pozbyć. Próbował też wsiąść do autobusu. Niedobrze. Zbliża się koniec dnia w naszej klinice, Widziałem, jak wstał, potykając się o siebie. Właśnie skończył odpoczywać na werandzie, na której stał. Na niewielkim ganku wisiał abstrakcyjny wzór przedstawiający mokre strumienie. Był znany jako miejski pijak i wszyscy mówili, żeby go po prostu ignorować.
Dzień trwał nadal, a wśród wielu potrzebujących znalazło się wiele osób. Było mnóstwo ochotników, ludzie mogli łatwo zmieniać swoje miejsca i wychodzić z nich, a także odpocząć od stania i wyczerpujących temperatur. Armando poprosił mnie, żebym zrobił mu zdjęcie z kobietą w domu po drugiej stronie ulicy. W moim łamanym hiszpańskim, Myślałam, że powiedział, że to jego córka. Kilka dni później, Dowiedziałam się, że nie ma córek w El Viejo. To musiała być po prostu kolejna kobieta, z którą flirtował. Była tam kobieta na wózku inwalidzkim, którą trzeba było podnieść do kościoła, a gdy już skończyła, trzeba ją było podnieść z powrotem. Izaak i Armando, moje konie robocze, podniósł ją bezpiecznie i łatwo, pocieszając kobietę swoją siłą. Dzieci było mnóstwo i Dick wkrótce zagubił się w morzu ninos. Po raz kolejny został oficjalną opiekunką do dzieci i prawie zapomniał o obszarze autorefrakcji, aby móc zostać oficjalnym fotografem dzieci i wbudowanego dziadka.
W pewnym momencie po południu, moc zgasła. Wszyscy od razu zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo doceniamy fanów, których mieliśmy jeszcze chwilę wcześniej. Autorefraktor, działa na prąd, miał tylko baterię, która wystarczyła na kolejną 45 protokół. Potem, praca lekarzy stałaby się znacznie bardziej czasochłonna. Na szczęście przerwa w dostawie prądu trwała tylko ok 30-35 minut i wszyscy wróciliśmy do pracy, a autorefraktor nigdy się nie poddał. Dzień zakończył się w obecności wielu osób, młodzi i starzy, został przez nas obsłużony, 152 w sumie. Pastor i diakonisa tego kościoła zebrali się na krótko, aby podziękować nam za naszą pracę, którą tam wykonaliśmy. Zostawiliśmy dla nich dwie duże torby pełne odzieży, którą mogli rozdać miejscowej ludności. Powiedziałem także pastorowi Juniorowi, żeby następnego ranka przyszedł do hotelu i będziemy mieli dla niego więcej ubrań. W sumie, skończył z dziesięcioma papierowymi torbami na zakupy pełnymi ubrań.
Tego wieczoru, grupa wizjonerska ponownie połączyła się z grupą z college'u na kolacji w hotelu. Wszyscy cieszyli się posiłkami i swoim towarzystwem. Po kolacji, grupa ds. wizji odbyła standardową sesję podsumowującą. Poinformowałem wszystkich, co Roberto i ja udało nam się osiągnąć za mniej niż $250 wydaliśmy na ryż. Mój tata, czuje się bardzo poruszony swoimi przeżyciami z października i wydarzeniami tego dnia, przemówił. Bardzo drżącym głosem, wyraził swoje zdziwienie, że mieszkańcy Nikaragui potrzebują tak niewiele. Wyjaśnił dalej, że jego doświadczenia tego dnia nie różniły się od ostatniej podróży i świadomość tego wydaje się bardzo podrzędna $250 mogłaby wyżywić cały obóz dla uchodźców przez miesiąc. Następnie mój tata złożył grupie propozycję: wypić o jednego drinka mniej w tym tygodniu, zjeść jeden tańszy posiłek, lub jakkolwiek uznaliśmy to za konieczne, aby wszyscy w tym pokoju mogli dorzucić coś do innego $5 lub cokolwiek, co uznali za stosowne. Chciał nas odesłać na rynek, abyśmy kupili więcej żywności dla tych zdesperowanych ludzi. Mój ojciec ledwo mógł wydusić z siebie wszystkie słowa, zanim znowu się rozpłakał, coś, co widziałem podczas poprzedniej podróży. W ciągu kilku chwil, moje ręce zaczęły wypełniać się banknotami dolarowymi różnych nominałów. Do tego czasu wszystko zostało już powiedziane i zrobione, Miałem inny $100. Zasugerowałem, żebyśmy wykorzystali te pieniądze na zakup fasoli, której pragną ci ludzie, mają większą wartość odżywczą, ale często nie stać. Wszyscy się zgodzili. Mój tata płakał. Dla osób, które nie były wcześniej w Santa Patricia, w tej chwili, nie mogli być bardziej podekscytowani na myśl o nadchodzącym następnym dniu i skupieniu się na wszystkim, o czym słyszeli.
Kiedy Roberto pojawił się następnego ranka, Szybko opowiedziałem mu o pieniądzach zebranych poprzedniego wieczoru i naszych planach. Wprawił wszystko w ruch, żeby nas kupić 300 funtów fasoli dla $100 dałem mu. Ryż dostarczono do obozu uchodźców z samego rana, a fasolę przed południem. Administrator szkoły, Julia, i kilku innych ochotników bardzo systematycznie rozdawało produkty. Ponieważ tak dobrze znają każdą rodzinę, łatwo im poznać i wyśledzić każdą osobę, która zbierała ryż i fasolę. Osoby, które rano zbierały ryż, miały wizytę kontrolną z fasolą, aby upewnić się, że wszystko zostało równomiernie rozłożone.
Tego ranka zarówno studenci college'u, jak i członkowie zespołu wizyjnego byli podekscytowani i gotowi do udania się do obozu dla uchodźców. Śniadanie nie mogło się szybko zakończyć. Były cztery osoby: Dennis, Pociąg, Jenn, i Barb, które zdecydowały się zostać w hotelu. Wszyscy czuli się niedobrze, z wyjątkiem Barb, która została zatrudniona jako pielęgniarka, aby czuwać przy nich i czuwać. Reszta z nas spakowała się i wyruszyła w drogę. Kiedy weszliśmy do obozu dla uchodźców, powtarzajcie, że serca misjonarzy przepełnione są radością. Nowicjuszy przepełniło oczekiwanie i zdumienie jednocześnie. Gdy tylko duży autobus ruszył do szkoły, dzieci zaczęły łączyć się w grupy i biegać za nami w autobusie, gotowy nas przywitać. Nasza zabawa właśnie miała się rozpocząć.
Po wstępnych pozdrowieniach z Julią ponownie, byliśmy gotowi rozejrzeć się i dowiedzieć się, jak się urządzimy w tym podzielonym, jednoizbowym kościele/szkole. Jeszcze raz, w ciągu kilku minut, działaliśmy, gotowy na przyjęcie pacjentów. Pacjenci byli rozproszeni i powolni, stałe tempo przez cały dzień. Wiele osób przyszło dopiero po skończeniu pracy na dany dzień. Miło było dla mnie móc przyjmować ludzi w grupach 5-7 podczas wycieczek po obozie dla uchodźców. Wycieczki zawsze obejmowały poszukiwanie zwierząt i dzieci. Dzieci było mnóstwo i zawsze chętnie pokazywały nam swoje domy i prosiły o słodycze. Wcześnie dowiedzieli się, że zabraliśmy ze sobą słodycze. Najtrudniejszą częścią było przypomnienie sobie, którym twarzom już dałeś niektóre twarze, aby nie okazywać faworyzowania. Przez cały dzień, widzieliśmy kurczaki, kaczki, indyk, świnie i czarne i białe, psy, koty, papugi, a nawet szczur! Wiele dzieci było bez odzieży i butów. Chociaż to była norma, nie ułatwiało to akceptacji. Jeden mały chłopiec, 2-roku życia lub mniej bawiło się na środku gruntowej drogi w domową grę. BJ usiadł i chciał się z nim pobawić. Miał starą kartonową skrzynkę na jajka i w każdej przegródce umieścił kapsle. Kiedyś go napełnił, rzuciłby to i zaczął od nowa. Takie proste rzeczy, które zapewnią dzieciom rozrywkę.
Były tam dzieci śpiące w kołyszących się hamakach, a inne kąpały się w zlewie używanym do jedzenia, pranie ubrań, i kąpiele. Każde przemoczone dziecko było tak samo urocze jak następne. Lubili oglądać swoje zdjęcia na naszych aparatach cyfrowych i zawsze uśmiechali się po ich obejrzeniu. Tortille robiono w chyba w każdym innym domu, a w całej wiosce parzono także fasolę. Tego dnia zabito jedną świnię. Mięso krojono na drewnianym stole przed domem, używanym do wszystkiego, a skóry wieszano na sznurze, aby wyschły. Po południu, kiedy przyprowadziłem kolejną grupę, żeby zobaczyła świnię, wszystko zniknęło… każda jego część. Większość członków rodziny i sąsiadów jadła tego dnia dobrze. Nie ma dla nich systemu chłodniczego, więc jeśli zabiją zwierzę, wszystko trzeba zjeść tego samego dnia.
Kilku chłopaków z college'u przyłączyło się do zaciętej gry w piłkę nożną, która się wytworzyła. Lauren przyniosła ze sobą kilka piłek i odkryła, że piłka nożna jest towarem najwyższej jakości w okolicy. Chociaż myśleliśmy, że nasi studenci kilka razy zemdleją z powodu odwodnienia, nie powstrzymało ich to od gry… dopóki piłka nie opadła po uderzeniu w płot z drutu kolczastego. Gra była intensywna i angażowała kilkanaście osób. Kiedy w końcu mecz się skończył, Johna i Briana, studenci college'u, byli zlani potem, brud, i nawet trochę błota kanalizacyjnego. Poprosiliśmy ich, aby trzymali się od nas z daleka przez resztę dnia.
Były dwa domy, które były dla mnie wyjątkowe, do których chciałem wrócić. Jednym z nich był dom na rogu. Zrobiłem mu zdjęcie w październiku i użyłem go do mojej kartki świątecznej. To było żałosne, typowa chata z matką i czwórką dzieci. Ubrana była tylko mama i najstarsze dziecko. Byłby to najgorszy koszmar każdego Amerykanina. Kiedy tym razem go znalazłem, Byłem mile zaskoczony. W rodzinie był ojciec. Wszystkie dzieci były ubrane, przynajmniej częściowo. Dodatkowo, mama postawiła w rogu swojej działki mały stojak na warzywa. Sprzedawała miejscowej ludności różnorodne owoce i warzywa. Jedno z najmniejszych dzieci żuło mango. Sam dom wydawał się mieć trwalsze ściany z twardego plastiku zamiast worków na śmieci. Rozgrzało mi serce.
Drugi dom to mama Roberto. Odwiedziliśmy ją tam w październiku ubiegłego roku. Kiedy tym razem przyjechaliśmy, miała siostrę Roberta i trzech jej przyjaciół odrabiających lekcje przy stole na podwórku. Jak zawsze, zaprosili nas ponownie. Ich dwa psy znów biegały. Zawsze lubiłem Cookitę (małe ciasteczko). Był zabawnym, szczekającym psem. Tym razem jednak przygotowała dla nas specjalną niespodziankę. Siostra Roberto poszła i przyprowadziła swojego szczura, Pinky. To biały szczur albinos, czysty jak łza. Chociaż nigdy bym tego nie dotknął, stało się to punktem orientacyjnym i powodem, dla którego przyprowadziłem każdą grupę do jej domu, aby ją zobaczyła. Pinky mieszka w klatce, wisząc na drzewie za domem. Za koc ma stary, postrzępiony jedwabny szlafrok, a jako pożywienie karmi go serem i tortillami. Trudno uwierzyć, że coś takiego mogło istnieć w takim miejscu, ale wszyscy byli zaintrygowani szczurem Pinky, jak ja. Mama Roberto przygotowywała kukurydzę, żeby przygotować się na poranne tortille, i po południu, ona to wszystko ugotowała, zmiksowałem to, i formowała i piecze tortille na wierzchu 55-litrowej pokrywy bębna nad otwartym ogniem, tak jak wszystkie inne kobiety. Robią tortille, a następnie każą innym członkom rodziny udać się do miasta i sprzedać produkty na krawężnikach ulic każdemu, kto przechodzi obok.
W całym obozie odbyło się kilka intensywnych gier w kulki. Jeden szczególnie przykuł moją uwagę i oglądałem go przez kilka minut. W całym brudzie, Nie mogłem pojąć, jak udało im się utrzymać kulki w takiej czystości, dopóki nie zobaczyłem odpowiedzi. Jeden chłopiec miał zamiar „strzelić”. Włożył kulkę do ust, żeby ją oczyścić, WTEDY strzelił. Och, chłopcze. Miejsca, w których był marmur.
Późnym rankiem, reporter wiadomości z telewizji 22 i pojawił się kamerzysta. Chcieli przeprowadzić ze mną wywiad i zrobić reportaż dla 7 wiadomości popołudniowe. Poprosiłem Kena, aby dołączył do mnie i omówił nieco głębiej kwestie „chrześcijańskie”.. Lauren i Billy'ego, pełniąc rolę naszych tłumaczy, dołączył do Kena i do mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Zadano tylko kilka pytań, a większość wylądowała na ramionach Kena, ale mimo to, znów pojawiliśmy się w społeczności Pierwszy Kościół Luterański i nazwa VOSH. Zapytaliśmy, czy możemy dostać kopię taśmy, a ona powiedziała, że to załatwi i wróci po południu. Nadal nie jestem pewien dlaczego, ale wróciła po południu i ponownie przeprowadziła z nami wywiad. Myślę, że po prostu próbowała odtworzyć to, co zrobiła rano i dała nam tę taśmę. Było w porządku, niemniej jednak. Publiczne relacjonowanie naszej pracy i rozpowszechnianie nazwiska VOSH zawsze jest zaletą.
W miejscu tak rzadkim i opuszczonym, aż trudno uwierzyć, że mogą mieć coś takiego do zaoferowania nam, obcokrajowcom. To było niesamowite, w miarę upływu dnia, aby zobaczyć rzeczy oferowane nam przez miejscową ludność. Nie zabrakło uścisków i śmiechu. Kokosy ofiarowano także młodemu mężczyźnie, który wspinał się po drzewie, aby strącić kokos, a pastor mógł odciąć jego wierzch maczetą i włożyć słomkę, aby go wypić. Gdy zwiedzaliśmy cały obóz, zawsze komplementowaliśmy kobiety w domu za ich piękne, delikatne ogrody i kilka rosnących kwiatów. Dzieci często towarzyszyły nam podczas tych wycieczek, ponieważ chciały po prostu przebywać w naszym towarzystwie. W miarę upływu dnia, kobietom z naszej dużej grupy wręczono bukiety prostych, ale pięknych kwiatów od dziewcząt z obozu. Nie potrafiłem ich wszystkich wymienić, ale to było jak tropikalny raj z brzoskwiniami, mango, fuksjami, bielą, żurawiną, różami, czerwieniami i lawendami, a wszystko to splatało się ze sobą, tworząc piękne nakrycia głowy, bukiety, i dziurki na guziki. Zaraz po porze lunchu, Roberto wrócił do hotelu, aby odebrać wszystkich chorych, którzy byli na tyle zdrowi, że mogli wrócić. Wszyscy oprócz Jen wrócili, i wszystkich powitano kwiatami, podobnie jak hawajskie powitanie lei.
Wygląda na to, że Ken musiał tego dnia wyglądać wyjątkowo dobrze. Wcześnie rano, zauważył młodą damę w domu na rogu po drugiej stronie ulicy od kościoła. Miała na sobie T-shirt i szorty, wykonując swoje standardowe obowiązki domowe. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się, a on uśmiechnął się i pomachał. Nic o tym nie myśląc, Ken zajął się swoimi normalnymi sprawami w klinice. Nieco później podczas nagrywania wideo dzieci bawiących się na zewnątrz, zdał sobie sprawę, że młoda dama wygląda inaczej. Patrząc, zauważył, że przebrała się w czarną koszulę bez rękawów z białą koronką wokół szyi z szerokim rondem. Miała na sobie czarną spódnicę, i zebrała włosy w zadarty kucyk i nałożyła znaczną ilość makijażu zakończonego ceglastoczerwoną połyskującą szminką. Nie mogła przestać się uśmiechać i patrzeć na Kena, trzepocząc rzęsami, i zachowywanie się nieśmiało w zalotny sposób. Kiedy Ken poinformował mnie o swoim nowo powstałym fanklubie, Musiałem zobaczyć na własne oczy. Jasne, gotowała ryż po drugiej stronie ulicy, uśmiechając się. Powiedziałem Kenowi, że musimy uchwycić ten moment, po czym oboje podeszliśmy do jej domu i poprosiliśmy o pozwolenie na wejście. Była bardzo podekscytowana, że weszliśmy na jej podwórko i pokazali nam swoją przestrzeń do gotowania, w przybudówce pod jej domem. Odbyliśmy żałosną, łamaną hiszpańską pogawędkę na temat jedzenia, które jadła, co gotowała itp. Dowiedzieliśmy się, że ma na imię Concepcion (jakże stosowne) i dziewiętnaście lat. Wyglądała bardziej jak 35. Następnie wskazałem jej, że potrzebujemy ich wspólnego zdjęcia, a ona skorzystała z okazji. Ich wspólne zdjęcie na zawsze przejdzie w niesławę jako Ken i jego nikaraguańska esposa.
Jedną z moich ulubionych pacjentek tamtych czasów była dwunastoletnia dziewczynka. Miała prostą urodę, która przypominała mi kuzynkę. Jej skóra była nieskazitelna, jej spinka do włosów jest prosta. Miała ścięte ramiona i ściągniętą do tyłu prostą różową opaskę. Jej szerokie oczy i usta były typowe dla wielu jej sąsiadów, ale jakoś ładniej. Była z grupą dziewcząt, które spacerowały z nami wcześniej w obozie i kiedy wróciłyśmy do kościoła, Podeszła do schodów z bardzo przestraszonym wyrazem twarzy. Zapytałem Antonio, najbliższy tłumacz, żeby dowiedzieć się co było nie tak. Właśnie dzień wcześniej, odłamał się drut kolczasty i uderzył ją w oko. Kiedy spojrzałem jej w oczy, Widziałem, że ten był bardzo czerwony i zirytowany. Oboje jej rodzice byli w pracy i nie mogli jej odprowadzać po przychodni. Nigdy wcześniej nie była u lekarza i nie wiedziała, czego się spodziewać. Poprosiłem Antonio, aby powiedział jej, że osobiście oprowadzę ją po klinice i upewnię się, że ma dobrą opiekę. Jej nerwowość nigdy nie minęła, ale myślę, że poczuła się nieco pocieszona moją obecnością. Powiedziałem Julii i dziewczynom przy rejestracji, żeby ją zarejestrowały, a ona nie musiała płacić. Przeprowadziłem ją przez ostrość wzroku, do autorefraktora, a potem zabrał ją do lekarza. Greg. Sergio pomógł Gregowi w przetłumaczeniu jej sytuacji. Chociaż Greg i Paul nie mogli zabrać ze sobą wielu leków, Gregowi została jeszcze jedna butelka kropli antybiotykowych. Zaaplikował jej dawkę do oka i poprosił Sergio o dokładne instrukcje, w jaki sposób ma aplikować te krople do oczu cztery razy dziennie.. Również, miała nie pozwolić nikomu innemu używać ani mieć tych kropli z jakiegokolwiek powodu. Moje serce wypełniło się ciepłem, gdy Greg powiedział mi, że gdyby tego dnia nie była przez niego leczona, z kroplami, to zaczerwienienie prawdopodobnie przerodziło się w infekcję i spowodowało u niej ślepotę. Jej wzrok był doskonały. Bardziej niesamowite było to, zanim załadowaliśmy się do autobusu pod koniec dnia, Znalazłem ją w tłumie dzieciaków, zabrał ją do siebie, i pokazała mu, jak bardzo poprawił się stan jej wzroku w ciągu zaledwie kilku godzin. Podała już sobie następną, jaką powinna, i zaczerwienienie prawie całkowicie zniknęło. Młody, słodka dziewczynka, której oko uratował lekarz, ale głównie dzięki szczęściu.
Prawdopodobnie najciekawszym pacjentem tamtych czasów był stary człowiek, pomarszczona kobieta po 80-tce. Nie mogła ważyć więcej niż 70 funtów, i wydawał się bardzo wątły i słaby. W kościele było gorąco, tak jak każde inne miejsce. Kiedy szła przez klinikę, zaczęła wykazywać oznaki niepokoju. Zanim zdążyła przejść przez stację autorefraktora, wiedzieliśmy, że trzeba coś dla niej zrobić. Posadziliśmy ją, postaw bezpośrednio na niej wentylator, i poszukałem wody. Widocznie było widać, że oddycha ciężko. Znalazłem Billy'ego i poprosiłem go, aby pomógł mi dowiedzieć się, jakie są jej dolegliwości. Daliśmy jej trochę wody i znalazłem jedną z moich butelek Gatorade. Wiedziałem bez względu na jej sytuację, że Gatorade nie mógł zrobić nic innego, jak tylko pomóc jej, jeśli była odwodniona, wyczerpany, lub inaczej. Uparcie piła go małymi łykami, próbuje nam wmówić, że wszystko będzie w porządku. Po krótkiej dyskusji, Billy stwierdził, że ona naprawdę nie jest zdrowa. Niedawno spędziła trzy dni bez przerwy w łóżku i nie mogła wstać, była za słaba. Nasza mała dama cierpiała na astmę, jak ona wcześniej. Dwóch naszych studentów natychmiast zaoferowało swoje inhalatory, a jeden z nich dał je jej. Zrobiła swoją wersję użycia inhalatora, która według studentów była błędna, i próbowali poprosić Billy'ego, aby wyjaśnił jej, jak prawidłowo go używać. Po kolejnej rundzie niewłaściwego użycia, zatrzymali ją, wiedząc, że przedawkowanie inhalatora może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Potem trochę się uspokoiła, pomagaliśmy jej przez lekarzy i w przychodni, tylko po to, by dowiedzieć się, że jedyne, czego potrzebowała, to para +2.75 czytelnicy. Odeszła z Gatorade, inhalator, i nową parę okularów. Aarona, jeden ze studentów uczelni, poinstruowano ją, aby wyniosła wszystkie swoje rzeczy i odprowadziła ją do domu, aby upewnić się, że wszystko u niej w porządku. Zrobiła to.
Kiedy już skończyliśmy oglądać nasze 152 pacjentów na dany dzień, wszyscy zebraliśmy się przed kościołem w stronę ołtarza. Nie zabrakło podziękowań i prezentów do wręczenia. Kiedy byliśmy tam w październiku ubiegłego roku, Judyta, jak wiele innych, był tak poruszony ludźmi, a zwłaszcza dziećmi z Santa Patricia. Obiecała sobie, że odda do kościoła walizkę pełną przyborów szkolnych. Chociaż Judy nie mogła pojechać na wycieczkę, nie miała ani jednego, ale dwie walizki pełne markerów, kolorowy papier, klej, malatura, kredki, instrumenty muzyczne, Hiszpańskie bajki, i wiele więcej. Tak bardzo, że musieliśmy błagać o miejsce w walizkach ludzi, aby go przewieźć, ponieważ przekraczał limit wagowy dla linii lotniczych. Rozłożyliśmy wszystkie przedmioty, które przynieśliśmy do szkoły i obejmowało 3×20 obszar stóp. Dodatkowo, Przyniosłem z pracy kilka starych szortów i mam ich około 100 szorować blaty dać. Roberto tłumaczył, gdy pastor i Julia składali podziękowania. Julia niemal zaniemówiła i na pewno miała łzy w oczach. Nikt wcześniej nie przekazał im przyborów szkolnych. Poprosiłem Roberto, żeby im to wyjaśnił, jako grupa, byli bardzo wdzięczni, że zechcieli zaprosić nas do swoich domów, ich społeczność, i ich kościół. Czuliśmy się zaszczyceni, że możemy im służyć i było to dla nas równie ważne, jak dla nich. Kiedy odwróciłem się do naszej grupy siedzącej na krzesłach, po twarzach wielu osób spłynęły łzy. Przez miesiąc zapewnialiśmy tej społeczności ryż i fasolę, mnóstwo ubrań rozdawanych przez cały dzień, peelingi, przybory szkolne, słodycze, okulary, i dużo miłości. Jakoś nie sprawiało to wrażenia wielkiego. Gdy wszyscy wyszliśmy z kościoła, postanowiliśmy jeszcze raz obejść obóz. Chociaż tego dnia mijaliśmy niektóre domy dziesiątki razy, chcieliśmy po prostu zostać dłużej i bardziej otoczyć ludzi. Było słychać śmiech tysięcy dzieci, trzymając nas za ręce. Byli przeplatani z nami gringo i byliśmy w niebie. Gdy wracaliśmy do autobusu, mocno uściskaliśmy dzieci, zgłaszając się tam jeden po drugim. Byłam ostatnia w autobusie i musiałam ciężko przełknąć ślinę, żeby się nie rozpłakać. Odwróciłem się i zrobiłem ostatnie zdjęcie dzieciom, po czym powiedziałem Izaakowi, żeby wyszedł i pomachał do wszystkich moich przyjaciół. Wszyscy musieliśmy powiedzieć „adios” tysiące razy, machając przez okno i obserwując dzieci. Większość z nich podążała autobusem aż do wejścia do obozu, znając swoje granice. To było coś, co można zobaczyć w filmie z dziećmi biegnącymi za autobusem, krzyczą adio, machając obiema rękami, nie chce, żebyśmy wyjechali. Jedna dziewczyna szczególnie przykuła moją uwagę, gdy autobus zbliżał się do chodnika przy wejściu. Uśmiechała się i machała, ale walczyła ze łzami, które jednocześnie spływały jej po twarzy.
W drodze powrotnej do hotelu nie rozmawialiśmy zbyt wiele. Myślę, że wszyscy po prostu chłonęli to, czego doświadczyli tamtego dnia. Wszyscy byliśmy brudni od brudu i potu. To nie miało znaczenia. Wiedzieliśmy, że w ciągu kilku krótkich chwil będziemy mieli luksus w porównaniu z tym, z czym ci biedni ludzie żyją na co dzień.
Nasza kolacja w hotelu tego wieczoru wydawała się wyjątkowo dobra. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych kolacji, a potem odbyliśmy sesję podsumowującą. Wydawało się, że wszystkie doświadczenia, jakie mieliśmy tego dnia, były różnorodne, ale jednak to samo. To sprawdziło każdego z nas. Każdy z nas dokonał oceny swojego życia i stwierdził, że nie potrzebuje połowy rzeczy, które posiada. Dick i Barb dopytywali się, dlaczego nie wszystkie dzieci noszą mundurki szkolne. Wyjaśniono, że chociaż szkoła jest bezpłatna, aby wziąć udział, należy założyć mundur. Wiele rodzin przebywających w obozie dla uchodźców nie stać na mundury. Każdy mundur kosztuje od 14 do 16 dolarów. Barb uznała za osobistą misję dalsze przyjrzenie się tej sprawie i sprawdzenie, czy możemy w jakiś sposób zapewnić dzieciom z obozu dla uchodźców mundurki, aby mogły chodzić do szkoły. To tragedia, gdy pomyślimy, że jedyną rzeczą, która może powstrzymywać te dzieci od zdobycia wykształcenia i doskonalenia siebie, jest: $14 mundur.
Środa była naszym dniem wolnym. Mieliśmy zaplanowany wyjazd do Leon, żeby zobaczyć niektóre miejsca i zjeść kolację na plaży. Jen w końcu poczuła się na tyle dobrze, że mogła do nas dołączyć, więc nasza grupa znów była w komplecie. Grupa z college'u pracowała tego dnia, więc grupa wizjonerów mogła rozłożyć się w autobusie i cieszyć się dodatkową przestrzenią.
Raz w Leonie, Antonio został naszym przewodnikiem. Pierwszym przystankiem było Muzeum Rubena Dario. Jest najbardziej znaną osobą pochodzącą z Nikaragui, a dokładniej, Leona. Jego poezja jest znana na całym świecie. Muzeum zostało otwarte w 1964 i od tego czasu jest otwarte. Budynek jest właściwie częścią pierwotnego domu, w którym mieszkał z ciotką i wujkiem. Wygląda na to, że jego rodziców nie było w pobliżu. To był całkiem mądry facet. Został ochrzczony i zaczął czytać w wieku trzech lat. Do czasu, kiedy był 11 lat, był znany jako dziecięcy poeta. W dniach swojej świetności, mieszkał i podróżował do kilkudziesięciu krajów, będąc w pewnym momencie ambasadorem. Zanim umarł, wrócił do Nikaragui 2/6/1916. Jego ciało pozostaje w marmurowej krypcie wewnątrz katedry w centrum Leon. Przeżył sześć żon, pozornie poślubienie jednego zaraz po śmierci poprzedniego. Kiedy rozwlekły przewodnik się zatrzymał, udaliśmy się na kolejny przystanek.
Kontynuowaliśmy podróż do katedr: Wbudowane San Francisco 1643, Katedra Concepcion Maria zbudowana w r 1747, i La Merced zbudowane w XVIII wieku. Wszystkie kościoły były bogato zdobione, Piękny, i dokładnie tak, jak je zapamiętałem, kiedy odwiedziłem je dwa lata temu. Nasza grupa zrobiła mnóstwo zdjęć i naprawdę doceniła różnice kulturowe chrześcijaństwa, cześć, i wystrój. Wielu z nas siedziało w ławkach katedr i medytowało, modląc się, i wchłonięcie tego wszystkiego. Wielu z nas miało wiele spraw na głowie i czuło się komfortowo, robiąc sobie małą przerwę, aby porozmawiać z Bogiem. Gdyby nasze myśli były słyszalne, Myślę, że brzmiałoby to tak, jak muzułmanie modlą się i kłaniają Allahowi… ciche mamrotanie słów i zwrotów, których nie jesteś w stanie rozszyfrować indywidualnie, ale razem brzmi jak niezorganizowana paplanina.
Do tego czasu widzieliśmy już wszystkie te miejsca, byliśmy gotowi zjeść lunch. Zrobiliśmy dla nas rezerwację w słynnym hotelu El Convento. Byłem tu już wiele razy, czułem się dla mnie jak w drugim domu. Gdy szliśmy po schodach, pocieszające było rozpoznanie twarzy wszystkich pracowników, których tak dobrze znałem. Mnie też rozpoznali. Przygotowali dla nas piękny stół z ułożonymi koszami warzyw na dekoracje świąteczne. El Convento ma jedne z najlepszych potraw w okolicy, ale nikt nie powiedział, że są szybkie. Nawet po dokonaniu rezerwacji, i tak zjedzenie tam lunchu zajęło nam dwie i pół godziny. Niewiele osób narzekało, ponieważ zabrakło nam ciepła w lodowatej klimatyzacji, jedzenie było pobłażliwe, i widok był spektakularny. Ludzie nie spieszyli się, spacerując po dziedzińcu, eksplorując korytarze wypełnione artefaktami, i robienie zdjęć wszystkiego, co jest w zasięgu wzroku.
Zamiast oglądać więcej katedr i tym podobnych, grupa zdecydowała, że jest gotowa na następną część naszej całodniowej przygody. Załadowaliśmy się do autobusu, wybieramy się na plażę w Las Penitas. Poprzedniego wieczoru próbowałem zadzwonić do Billy'ego na plażę Suyapa, restauracja i hotel, w którym jedliśmy wcześniej. Są tuż nad wodą z pięknym widokiem i dobrymi owocami morza. Numery telefonów, które mieliśmy, nie działały, więc utknęliśmy z sugestią faceta z recepcji. Zasugerował, żebyśmy poszli do tego innego miejsca tuż przy drodze. Powiedział, że było tak samo dobrze. Powiedziałem mu, że na tym opiera się jego reputacja. Kiedy podjechaliśmy na miejsce w autobusie, Wiedziałem, że jest źle. Plaża znajdowała się po drugiej stronie ulicy, a nie tuż przy restauracji, co samo w sobie nie wyglądało zbyt obiecująco. Roberto, Antoni, i wszyscy wiedzieli, że to nie zadziała. Zatrzymaliśmy się na plaży po drugiej stronie ulicy, wszyscy się rozładowali i albo zeszli nad wodę, albo znaleźli schronienie w klasycznej kabinie porośniętej gałązkami palmowymi, pełnej Tonas i Victorias. Roberto i Antonio postanowili pojechać autobusem na plażę Suyapa i sprawdzić, czy są otwarte. W międzyczasie, sali Organizacji Narodów Zjednoczonych (Tren z Kanady, Boski pochodzenia indyjskiego, Cathy pochodzenia wietnamskiego, i Allison z Illinois) wraz z kilkoma innymi osobami wskoczyli prosto do wody i zaczęli unosić się na falach. Ponownie skorzystałem z okazji, aby samotnie spacerować po plaży. Gdy szedłem plażą, Pozwalam falom obmywać moje stopy. Zauważyłem, że piasek był tam zupełnie inny niż w USA. Było znacznie bardziej szorstkie i ciemniejsze niż piękne plaże Florydy. Znalazłem miejsce dość daleko od grupy i po prostu tam stałem, patrząc na ostre fale. Te fale były na tyle silne, że mnie przestraszyły. Kilka minut później Roberto i Antonio wrócili z pełnym raportem. Plaża Suyapa została otwarta i gotowa na naszą działalność.
Po zebraniu wszystkich z powrotem, udaliśmy się w dół ulicy dwie mile do słynnego miejsca. Reszta dnia i wieczoru była cudowna. Większość zamawiała napoje i wybierała pozycje z menu wcześniej, aby były gotowe, kiedy tego chcieliśmy. Przebrałam się w kostium kąpielowy i zdecydowałam, że potrzebuję tych mocniejszych, przerażające fale, które miały mi dać do myślenia. Sam, Zeszłam do wody. Zaledwie kilka metrów od restauracji na plaży Suyapa znajdują się te niesamowite skały. Poszedłem tam i wybrałem miejsce na skale, które wydawało mi się na tyle stabilne, że zmoczyłem nogi, ale mam nadzieję, że nie więcej. Równie potężne, jak te fale, Kilka razy mnie szarpnięto i strąciłem z tej skały, mając mokre okulary przeciwsłoneczne i włosy ociekające na końcach. Moje usta miały smak soli, a tyłek był surowy od drapania o skałę. Postanowiłem wstać i przyjrzeć się skomplikowanym muszlom wystawionym wzdłuż brzegu wody. Wkrótce pojawiła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Zawsze będę wdzięczny tym chłopakom. Chociaż byłem w „nastroju”, napierali na mnie, dopóki nie przyłączyłem się do ich zabawy. Zupełnie jak gwiazdy filmów o urodzie w kąpieli, którymi były, Robiłem im zdjęcia w grupach na skałach. Allie i ja zostawiliśmy nasze aparaty na stole i wkrótce podbiegłem, żeby je złapać. Myślę, że ludzie zauważyli zmianę mojego nastawienia, ponieważ kiedy się pojawiłem, Byłem na misji i byłem w dobrym nastroju. dobrze się bawiłem! Kamery w komplecie, Pociąg, Allie, Cathy, Boski i ja wspięliśmy się na najwyższą skałę, zachęcając się nawzajem, a Paul i Greg zrobili nam zdjęcia. Oczywiście, że na zdjęciach wyglądam grubo. Zawsze rób. Świetnie się bawiliśmy patrząc na czarne kraby, kijanki, i ślimaki pływające w kieszeniach między skałami. Kiedyś zachęcaliśmy się nawzajem do zejścia ze skały, szukaliśmy więcej muszli, właśnie dlatego. Cathy, Greg, i skończyło się na tym, że stanąłem na jednej ze skał i odbyłem pierwszą w tym tygodniu prawdziwą rozmowę z Gregiem, jaką mogłem przeprowadzić. To była świetna dyskusja na temat programów optometrii na różnych uniwersytetach, VOSH – Kentucky (Greg jest prezesem nowo utworzonej grupy), VOSH – południowy wschód, Wysiłki misyjne w Nikaragui, i tylko te ogólne rzeczy dotyczące oczu, którymi większość ludzi byłaby znudzona.
Wróciliśmy do grupy w samą porę na kolację. Wszyscy delektowali się różnorodnymi daniami z owoców morza, od ogonów homara po pełną rybę. W restauracji puszczano klasyczne piosenki z lat 80., do których większość z nas znała słowa. Do moich ulubionych momentów tego wieczoru zaliczał się moment, gdy Ken śpiewał Billy’emu serenadę, śpiewając razem z piosenkami. Billy zaczął się trochę denerwować, widząc, jak bardzo Ken był w to zaangażowany, ale mimo to, wszystko było zabawą i grami.
Kiedy wyszliśmy tej nocy, wiedzieliśmy, że nasz autobus brzmiał okropnie przez cały tydzień. Sergio w końcu mi wyjaśnił, że rzeczywiście transmisja szwankuje i grozi jej zerwanie. Isaac i Armando planowali następnego dnia wymienić go na nowy. Trochę się denerwowałem, wiedząc, że zwykle nie zajmuje to kilku godzin, i więcej, to jest Nikaragua. Co by zajęło 2 godzin w USA. bierze 2 dni w Nikaragui. Prosili o $300 zaliczki na poczet płatności, aby mogli za nią zapłacić. Bez problemu, o ile to naprawiło. Chyba nie było w tym autobusie ani jednej osoby, która nie byłaby zadowolona, kiedy wróciliśmy do hotelu. Autobus warczał, zgrzytał, śmierdział i po prostu nie najlepiej przez całą drogę powrotną. Kilka razy myśleliśmy, że będziemy musieli wyjść i pchać.
Następnego ranka nasza klinika znajdowała się tuż za rogiem hotelu. Dzięki temu było to bardzo wygodne dla każdego. Trochę się zdenerwowałem, kiedy Sergio i ja weszliśmy na górę, a bramy były zamknięte i nikogo nie było w zasięgu wzroku 8 rano. W ciągu kilku minut, Roberto, pojawił się administrator i byliśmy gotowi do konfiguracji. Jak zwykle, w rekordowym czasie, klinika działała, rejestrowanie pacjentów do przyjęcia. Pierwszą rzeczą rano zauważyłem, że banera VOSH nie było w pobliżu. Po przesłuchaniu kilku osób, zdecydowano, że pozostawiono go w rogu kościoła Santa Patricia. Roberto i ja wskoczyliśmy do furgonetki kościelnej i pojechaliśmy do obozu dla uchodźców. Zawsze szukam pretekstu, żeby tam wrócić. Po prostu uwielbiam przebywać wśród tych dzieci. Kiedy podjechaliśmy pod kościół, w szkole odbywały się zajęcia dla cztero- i pięciolatków. Julia uczyła niektóre dzieci i była bardzo szczęśliwa, że nas znowu widzi. Rozpromieniłam się, gdy zobaczyłam dzieci bawiące się lalkami, książki z opowieściami, i instrumenty muzyczne, które daliśmy im zaledwie dwa dni wcześniej. Drugą klasą było krojenie indyków (znasz tę zabawę w przedszkolu, gdzie śledzisz swoją rękę) z papieru konstrukcyjnego i wklejania ich na inny papier. To było takie schludne, wiedząc, że te dzieci nie miały czegoś takiego zaledwie kilka dni wcześniej. Julia trzymała sztandar w bezpiecznym miejscu w swoim domu. Zebraliśmy to i udaliśmy się na stację benzynową, żeby zamówić załodze pizzę na późniejszy lunch.
Po powrocie do kliniki zauważyłem, że wszystko znowu nabiera tempa. Do tego czasu, każdy był ekspertem w swojej dziedzinie. Nie byłem do niczego potrzebny. Obszar autorefraktora był tak przyzwyczajony do swojego zadania; od kilku dni nie korzystali z tłumacza… tylko w wyjątkowych przypadkach. Barb wyraziła zainteresowanie powrotem do obozu dla uchodźców, jeśli nadarzy się okazja. Miała małą dziewczynkę, którą chciała sprawdzić. Roberto i ja zabraliśmy ją ze sobą do obozu, zanim odebraliśmy pizzę. Pierwszy dom po lewej stronie, kiedy wjeżdżasz do obozu, był domem warsztatu rowerowego i Daisy. Daisy była trzyletnią dziewczynką, którą Barb poznała we wtorek. Chorowała na liszajec, powszechna choroba skóry, która wygląda jak czarno-niebieski trwały marker na twarzy. We wtorek Daisy była usiana tym i krostami na całej twarzy. Kolec, bycia naszą wspaniałą pielęgniarką, rozpoznał i zdiagnozował wysoce zaraźliwą chorobę i podjął wobec niej działania. Poprosiła Roberto, aby zabrał ją do lokalnej apteki i kupił antybiotyki, które kosztowały Barb niecałe 2 dolary. We wtorek przekazała lek Daisy i wracała, aby sprawdzić jej rokowania. We wtorek w ogóle nie widziałem Daisy, więc zobaczenie jej po raz pierwszy było dla mnie lekkim szokiem. Barb była szczęśliwa, widząc poprawę, chociaż nie poprawiła się tak bardzo, jak miała nadzieję. Krosty zaczęły wysychać i ślady nie szerzyły się dalej. Barb czuła się dobrze, wiedząc, że jest na dobrej drodze do wyzdrowienia.
Wyszliśmy stamtąd i udaliśmy się na stację benzynową, aby odebrać pizzę i wrócić do kościoła, aby wszystkich nakarmić. Popołudnie było wypełnione pacjentami, jak się spodziewano. My
przyjął nieco większą liczbę spraw na dany dzień, mając zamiar mieć ich mniej następnego dnia, aby móc wrócić do Managui o przyzwoitej porze. W miarę upływu dnia, Często zastanawiałem się, jak autobus radzi sobie z problemami ze skrzynią biegów. Sergio kilkakrotnie kontaktował się z kierowcami autobusów, i zawsze było tak samo… pracowali nad tym.
Po południu, był mały chłopiec o imieniu Jorge, który skradł moje serce. Po raz pierwszy zwróciłem na niego uwagę, ponieważ zachowywał się niestosownie, gdy wraz z matką przechodzili przez kolejkę. Próbowała zapewnić mu rozrywkę, ale wydawał się po prostu zirytowany i kapryśny. Pomyślałem, że podejdę i zobaczę, czy uda mi się powstrzymać go od wybuchów i prób odsunięcia się od matki.. W ciągu kilku sekund, Dowiedziałam się, że ten uroczy sześciolatek był głuchoniemy. Natychmiast, Postawiłem sobie za cel wziąć go pod swoje skrzydła. Moje myśli szalały, Zastanawiam się, jak mogłabym go zabawić. Nie mogłam z nim rozmawiać, a jego matka nie używała w stosunku do niego języka migowego… jedynie zamaszyste ruchy rąk., Tutaj, itp. Wyciągnęłam aparat i usiadłam obok niego. Włączyłem i przeszedłem do trybu recenzji. Wiedząc, ile zdjęć psów zrobiłem kilka dni wcześniej, koty, ptaki, wieprzowy, itp., Wiedziałem, że mogę tym zabawić sześciolatka. Kiedy zacząłem przeglądać zdjęcia, Widziałem, jak Jorge się odprężał. Przeszedł od napiętego do spojrzenia, jakie mają dzieci, kiedy oglądają kreskówki. Kiedy dotarłem do szczeniaka, wskazywał i uśmiechał się. Zrobiło mi się cieplej na sercu, że w jakiś sposób porozumiewaliśmy się. Kiedy matka była przenoszona w dół rzędu krzeseł, Poszedłem za nimi. Przeglądaliśmy wszystkie zdjęcia w aparacie, jedno po drugim. Nawet zachichotał, widząc kilka zdjęć i dał mi znak, żebym pominął któreś. Wiedział, czy to zrobię. Po zakończeniu pokazu zdjęć, Rozejrzałem się za jednym z pluszowych szczeniaczków, które Greg przywiózł ze sobą. Zostały dwa i mam jednego. Twarz Jorge rozjaśniła się, kiedy podałem mu szczeniaka. Potarł uszy między palcami. Potarł nim policzek. Bardzo mu się to podobało. Nadeszła pora, aby jego mama znalazła się przy autorefraktorze, był ciekawy. Gdy jego matka została poddana próbie, patrzył i patrzył. Odważył się nawet przejść na drugą stronę i zobaczyć, co widział mój tata, kiedy ją testował. Stał zdumiony, biorąc pod uwagę całe doświadczenie. Kiedy już z nią skończyli, pomyśleliśmy, że moglibyśmy spróbować go przetestować. Bez żadnych tłumaczy, Wskazaliśmy mu, żeby usiadł na kolanach Dicka, kiedy go testowali. Chociaż nie można było mu powiedzieć, gdzie ma patrzeć ani nie patrzeć, mogli go przetestować. Jego wzrok był bardzo dobry, jak typowy sześciolatek. Następnie Jorge udał się z mamą do lekarza i przychodni. Szukałem już dla niego okularów przeciwsłonecznych w aptece i znalazłem najmniejszą parę, która została. Do czasu, kiedy odeszli, uśmiechał się, pozuje do zdjęć ze swoimi okularami przeciwsłonecznymi i szczeniakiem. Cóż za zmiana w porównaniu z chłopcem, który jeszcze chwilę temu zachowywał się niestosownie. To, co naprawdę mnie uderzyło w Jorge, to fakt, że nie uważam go za głuchoniemego. Kiedy chichotał i śmiał się, ton jego głosu był normalny. Pracowałem i znałem w swoim życiu wiele osób niesłyszących, a ton ich głosu jest zawsze wyższy niż normalnie. Jorge nie był. Zastanawiam się, czy po prostu nie jest wykształcony i nauczony komunikacji. Miał na sobie mundurek szkolny, więc mogłem mieć tylko nadzieję, że ktoś go uczy. Zapytałem Roberto o edukację dla osób niesłyszących. Powiedział, że istnieje szkoła specjalna, w której dzieci uczą się języka migowego i innych umiejętności, ale wiele osób o tym nie wiedziało, mimo że było darmowe. Zaczęłam się zastanawiać, czy mama Jorge o tym wiedziała, skoro jej ruchy nie przypominały języka migowego. Chciałem zrobić więcej, ale mógł jedynie poczochrać Jorge włosy i pomachać na pożegnanie, gdy on i jego matka wychodzili.
Roberto i ja odbyliśmy ostatnią wycieczkę, gdy klinika była jeszcze czynna. Miał mnie zabrać do nowej siedziby kościoła kanadyjsko-luterańskiego, która powstawała na obrzeżach miasta, w kierunku Leona. Kościół, w którym pracowaliśmy, jest wynajęty. Nowy kościół został ufundowany głównie przez Fundację Schwanna….tak, tę słynną ciężarówkę Schwanna. Właściciel jest luteraninem znanym z rozdawania tysięcy dolarów organizacjom charytatywnym. Mieli dość duży obszar, na którym tuż obok budowano biura i ogromną kaplicę. Ostatecznie planowali zbudować kwatery w stylu koszar, w których grupy misyjne mogłyby przychodzić i nocować na łóżkach piętrowych za niedrogą cenę podczas wykonywania pracy misyjnej w okolicy. Kiedy tam byłem, Udało mi się zobaczyć niektóre przedmioty ofiarowane kościołowi, a następnie rozdane rodzinom w okolicy. Były rzędy ryżu, fasolki, olej, i gryka. Wspaniale było zobaczyć wszystkie przedmioty, wiedząc, że za tym wszystkim stoi Orphan Grain Train. Miało to służyć dobrej sprawie.
W klinice wszystko było nadal pod kontrolą… głównie. Podobnie jak Jorge wcześniej tego dnia, był jeszcze inny młody chłopak, który krzyczał ile sił w płucach. Był przerażony i śmiertelnie przerażony. Nie wiedzieliśmy tylko od czego. Jak wiele dzieci, nigdy wcześniej nie był w klinice ani u lekarza. Matka chciała, żeby go przebadano, ale strasznie się bał. Billy był pierwszym, który podjął próbę z Douglasem. Jakoś, Postawa Billy'ego zadziałała. Powiedział, "Hej! Co jest nie tak?Kontynuował z nim rozmowę, delikatnie pocierając jego głowę, jego plecy, krótko mówiąc, szybkie uderzenia. Gdy kontynuował z nim rozmowę, Wydawało się, że Douglas uspokoił się na tyle, by posłuchać Billy'ego. Billy mówił dalej, "Hej, czego się boisz? To tylko litery na ścianie. Widzisz, że to litera E, gwiazda i…” Nawiązano połączenie. Poprosiłem Billy'ego, aby szedł za chłopcem przez całą klinikę, ponieważ nawiązał z nim więź i zbudował zaufanie. Na samym końcu, Douglas dostał ostatniego psa. Poprosiliśmy go o podanie nazwy, i zrobił to. Douglas i Clifford żyli długo i szczęśliwie.
Dzień w klinice zakończył się obecnością młodej damy, Sochil, i jej brat. Była około 16 i jej brat 14. Skończyło się na tym, że była potrzebna -9.00 okulary czyniły ją ślepą jak nietoperz bez nich, a jego wzrok był doskonały. To była dziwna kombinacja, ale to cudowna rzecz widzieć, że Sochil po raz pierwszy w życiu czuje się dobrze.
Po kolejnym wspaniałym posiłku w hotelu i kilku prysznicach, wszyscy postanowiliśmy wybrać się tego wieczoru do lokalnej dyskoteki. To była noc Mariachi i przez cały tydzień nie słyszeliśmy żadnej! Umówiliśmy się, że zapłacimy Sergio kilka dolców za benzynę, żeby nas tam zawiózł grupami. Autobus był zepsuty i mieliśmy tylko nadzieję, że będzie gotowy, zanim będziemy gotowi do wyjazdu następnego dnia. Raz w dyskotece, mogliśmy powiedzieć, że byliśmy wcześnie, zanim przybył miejscowy tłum. To było tylko 8:30 Mimo wszystko. Studenci college'u zebrali się po jednej stronie, podczas gdy większość zespołu wizjonerskiego zgromadziła się dokładnie po przeciwnej stronie. Zostaw BJowi, aby miejscowy poprosił go o pierwszy taniec. Pocięła dywanik na parkiecie, pokazując wszystkim, jak to powinno być zrobione. Większość ludzi bawiła się dobrze, a niektórzy nawet bardziej. Zespół Mariachi zagrał dwa zestawy po cztery piosenki każdy. Sam zespół był typowym nikaraguańskim zespołem Mariachi, z obcisłymi ubraniami i zmatowiałymi instrumentami. Jednak prawdziwą atrakcją był piosenkarz. Był nikaraguańską wersją Elvisa. Podczas gdy wszyscy inni byli w kolorze bordowym, miał na sobie biały strój z czarnym haftem… prawie jednoczęściowy, taki, jaki nosił Elvis. Chociaż czasami nosił ze sobą sombrero, nigdy go nie zakładał, bojąc się, że zepsuje swoje przetłuszczone włosy na plecach. W jego głosie za bardzo starał się być jednocześnie Elvisem i Julio Iglesiasem. To było zabawne. Noc była co najmniej bogata w wydarzenia, ale wszyscy wróciliśmy do hotelu w jednym kawałku. Jutro mieliśmy ostatni dzień kliniki i podróż powrotną do Managui.
Następnego ranka znów do tego wróciliśmy. Kilka osób wspomniało mi o chęci powrotu do obozu dla uchodźców, gdybyśmy mogli to zorganizować. Jen nigdy tam nie dotarła, ponieważ we wtorek cały dzień leżała chora w łóżku. Dennis opuścił pół dnia i chciał doświadczyć więcej. BJ nigdy nie ma dość dzieci, a Barb chciała ponownie sprawdzić, co u swojej córeczki Daisy. Ponieważ studenci znów pomagali nam w klinice, mieliśmy więcej niż wystarczającą liczbę ludzi do obsłużenia. Roberto załadował nas i poprowadził do obozu. Pierwszym przystankiem był dom Daisy. Znów wyglądała lepiej, co uszczęśliwiło Barb. Wiedziała, że ciągnie ją do powrotu na tę podróż, która nastąpi szybciej, niż planowała z Dickiem, i teraz wiedziała dlaczego. Nie tylko zmieniła życie Daisy (i może uratował), opiekowała się także Trenem, Jen, i Dennis wracają do zdrowia. Była naszą bohaterką według wszystkich naszych standardów.
Dzieciaki znalazły nas niemal natychmiast, gdy weszliśmy do obozu. Kiedy już skończyliśmy z Daisy, pojechaliśmy kilka przecznic do kościoła. Stamtąd, zostaliśmy przywitani przez mnóstwo cztero- i pięciolatków, którzy ponownie byli w klasie. Julia była bardzo szczęśliwa, że nas znowu widzi. Dzieci były bardzo podekscytowane faktem, że tym razem znów nas zobaczą; Julia nie mogła utrzymać kontroli nad swoją klasą. Przeprosiliśmy i powiedzieliśmy, że wychodzimy na obóz. Tak jak zrobiliśmy spacer, Widziałam, jaki to miało wpływ na Dennisa i Jen. Wkrótce, Jen była otoczona dziećmi, zrobienie jej zdjęcia, trzymając się za ręce, i wszystkie dzieci walczące o ich uwagę. Dennis powoli ogarnął wszystko i rozmyślał nad tym, co zobaczył. Kiedy wróciliśmy do kościoła, dzieci nie pozwoliły nam wyjść bez zaśpiewania dla nas kilku piosenek. Byli tacy słodcy, że klaskali i dumnie śpiewali dwie piosenki, wykrzykując je. To było cudowne. Kiedy zaczęliśmy mówić, „Pozdrowienia!” – dołączyli i natychmiast wymyślili piosenkę adio. Taki słodki, musieliśmy dosłownie wciągnąć się do furgonetki, żeby wyjechać. Wszyscy ludzie w furgonetce byli naprawdę wdzięczni za ostatnią szansę przeżycia czegoś, czego być może nigdy więcej nie zobaczą. To było dobre uczucie.
Reszta kliniki przebiegła gładko. Naszym największym zmartwieniem był autobus. Godzinę wcześniej byliśmy gotowi do wyjazdu, autobusu nadal nie było 100% potwierdzone, naprawione. Sergio zadzwonił do Izaaka i powiedział mu, czy nie będzie go przed kościołem o godz 2 po południu, znajdziemy inny autobus i nie dostanie zapłaty za tydzień. W kropce, chłopaki tam byli, wyzysk. Autobus został cudownie naprawiony i przez resztę podróży jeździł jak top. Nie powstrzymywało ich to od zatrzymania się w połowie drogi powrotnej do Managui, aby kupić płyn do przekładni i wlać go, gdy silnik pracował na poboczu drogi. Był to niezły widok, gdyż do silnika można było dostać się od środka autobusu. Już wcześniej myśleliśmy, że było gorąco, ale kiedy podnieśli pokrywę, myśleliśmy, że się stopimy! Niemniej jednak, trochę płynu, i byliśmy w drodze do Managui.
W hotelu przywitała nas sprzedawczyni grupowa, z którą pracowałem w poprzednich tygodniach. Przeprosiła za wszystkie kłopoty, jakie mieliśmy na początku tygodnia i oświadczyła, że jest niekompetentna. Zameldowanie przebiegło sprawnie i wszyscy byli zadowoleni. Uzgodniliśmy, że mała grupa z nas powinna się zebrać i udać się do miasta na kolację. Kena nie było z nami, kiedy pojechaliśmy do Santa Fe, i nie chciał tego przegapić. Grupa ośmiu osób poszła i świetnie się bawiła. Wynegocjowaliśmy taksówki za 7 dolarów i zmieściliśmy się w dwóch. Jeden jest sandinistą, a drugi nie. Rozmowy pomiędzy taksówkarzami i Billym w jednym samochodzie oraz Lauren w drugim były komiczne. Taksówka Sandinistów miała obrotowe kołpaki na małym białym samochodzie z wizerunkami dwóch przywódców partii Sandinistów naklejonymi z tyłu przy tablicy rejestracyjnej. Gdy dotarliśmy do restauracji, Ken i Dana zdecydowali, że wyglądają jak ci dwaj goście, i trzeba było zrobić im zdjęcie. Taksówkarze bardzo nas polubili; czekali, aż będziemy naszymi kierowcami w drodze powrotnej. Bawiliśmy się tak samo jak oni. Tego wieczoru cała grupa świetnie się bawiła w restauracji, ciesząc się swoim towarzystwem i brakiem liczebności. To było dobre, czysta zabawa, podczas której nie musieliśmy się martwić o innych ludzi ani rzeczy. Po kolejnej pełnej przygód przejażdżce powrót do hotelu, wszyscy nazywaliśmy to nocą w ramach przygotowań do naszej wyprawy na zakupy następnego ranka.
9:00 Jestem w sobotę rano i jesteśmy w drodze do słynnego wulkanu Masaya, na którym byłem dwa lata wcześniej. Ceny wstępu wzrosły prawie dwukrotnie od ostatniego razu, ale było to znowu dobre doświadczenie dla ludzi, którzy mogli zobaczyć ogrom tego. Ludzie badali szlaki, obwody, i banyo przed zrobieniem zdjęcia grupowego przed słynnym drewnianym krzyżem na wzgórzu, miał na celu wypędzenie diabła. Następnym przystankiem był jeszcze bardziej znany targ zamkowy. Raz w zamku, większość ludzi chciała wyruszyć na własną rękę. Billy wykonał niesamowitą robotę, tłumacząc dla kilkunastu osób w ciągu kilku godzin. Kupiłem tyle, ile mogłem w swoim czasie, znowu robię zakupy na aukcji kościelnej i próbuję sobie przypomnieć parę rzeczy. Billy był zachwycony, kiedy w końcu dostał parę czerwonych kowbojskich butów. Wtedy jego dzień mógł się zakończyć. Każdy wydał na targ ostatnie kilka dolarów, jakie miał, zbierając wszystko, na co tylko było stać ich portfele. Mógłbym tam spędzić cały dzień, ale jak zawsze był ograniczony przez ludzi i czas.
Większością głosów, grupa zdecydowała się wybrać na wycieczkę do Grenady zamiast do Karoliny. To była dla mnie nowa przygoda, ponieważ nigdy tam nie byłem, mimo że wszystkie moje kohorty VOSH jeździły tam na misje. Sergio zabrał nas do „Boricua” (Portorykańczyk) restauracji, aby zamówić jedzenie i przygotować je przed naszym powrotem. Kontynuowaliśmy naszą podróż łodzią. Za 13 USD za łódź, odbyliśmy godzinną wycieczkę po jeziorze w Grenadzie, oglądając jedne z najpiękniejszych i bogatych domów w kraju. Ciekawie było zobaczyć pomarańczowo-niebieski (własnością Florydyjczyków), dom z wiszącą flagą rebeliantów, i kilka innych z flagami z różnych stanów w Stanach Zjednoczonych. Przewodnik łodzią odpowiedział na wszystkie nasze dziwaczne pytania dotyczące tego, ile kosztował ten dom, kto w nim mieszkał i co tam budowali. Widzieliśmy także dom byłego prezydenta Nikaragui. W połowie jazdy, zabrano nas na Monkey Island, gdzie żyją dwie rodziny małp i łaskawie prezentują się turystom. Kiedy pytaliśmy o cmentarz, powiedział, że właśnie tam chodzą wszyscy turyści, którzy się udają. Zabawny facet. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej podróży i bezpośrednio daliśmy kierowcy napiwek, więc wiedzieliśmy, że rzeczywiście go dostanie, a nie trafi w ręce swojego szefa.
Po powrocie do restauracji Boricua, musieliśmy walczyć z komarami. Nigdy nie widziałem ich w takiej liczbie i dla każdego wyzwaniem było sprawdzenie, czy ktoś zna jakieś sztuczki, aby odciągnąć je od stołu. W zestawie komary, skończyliśmy posiłki. Większość studentów nie jadła, bo nie mieli już pieniędzy i/lub chcieli pizzę w hotelu. Załadowany, udaliśmy się przez centrum Grenady, żeby zobaczyć piękną architekturę i budynki. Najsmutniejsze miejsce było takie piękne, ogromny, stary budynek. Kiedy zapytaliśmy, co to jest, Sergio powiedział, że to dom opieki. Kiedyś był to biznes, ale zamknęli go i w zasadzie tam zabierano ludzi na śmierć. Nie posiadał prądu ani klimatyzacji. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak wyglądało jego wnętrze ani ludzie w nim przebywający. Nie chciałem wiedzieć.
Kontynuowaliśmy podróż powrotną do naszego hotelu. W drodze, zatrzymaliśmy się w Tipitopie na ostatni przystanek w sklepie spożywczym. Wielu nadal musiało kupić kawę, rum, i wanilia na pamiątki. Sklep spożywczy zamknięto po dziesięciu minutach i nie był zbyt duży. Nasz wybór był ograniczony. Dodatkowo, kiedy się wymeldowaliśmy, kasjerka najwyraźniej poradziła sobie z nami, gringo, gdy nas obciążała 14 sznury do dolara zamiast 17.35 to był standard podczas tej podróży. Większość z nas nawet nie zdawała sobie z tego sprawy dopiero później.
Po powrocie do hotelu, pożegnaliśmy się z Sergio, Izaak, i Armanda. To był niesamowity tydzień z nimi i wszyscy byli szczęśliwi, mogąc wrócić do swoich rodzin. Część naszej grupy zgodziła się spotkać później tego wieczoru, aby „pokazać i opowiedzieć” o wszystkich kupionych przez nas gadżetach. W naszym normalnym miejscu na patio odbyło się przyjęcie weselne, więc musieliśmy się spotkać w holu. Billy pojawił się w swoich czerwonych butach, szorty, rockowa koszulka, i czapkę z daszkiem UF. Wszyscy uważali go za komicznego. Do kompletu dodałam moją czerwoną skórzaną torebkę i wyglądał jak mały chłopiec, który właśnie kupił sobie-nowe-buty, który był-tak-dumny-i-chciał-pokazać je-wszystkim! Później było mnóstwo ochów i achów oraz „skąd to masz”.?’ i ‚Chcę jednego!', Zapakowaliśmy rzeczy i udaliśmy się do łóżka. Mieliśmy się spotkać w holu o godz 4:45 rano, żebyśmy mogli udać się na lotnisko i odprawić się na wczesny lot.
Co wydawało się chwilę później, byliśmy w holu, sprawdzone, i gotowy do przejścia na drugą stronę ulicy. boye załadowali cały bagaż i sprzęt na ciężarówkę i większość ludzi przeszła na drugą stronę ulicy, podczas gdy resztę podróżowała hotelowa furgonetka. Nikt nam nie powiedział, że stewardessy American Airlines pojawiają się w pracy dopiero do tego czasu 6 rano. Zanim nadszedł czas, abyśmy się zameldowali, ponad połowa naszej grupy siedziała na podłodze. Z bardzo małymi problemami, zameldowaliśmy się i udaliśmy się na górę, aby osiedlić się przed naszą bramą. Większość skończyła w kawiarni na poranną kawę i ciastka rozsławione przez lotnisko. Wkrótce byliśmy już w samolocie do Stanów Zjednoczonych. Wszystkim nam stosunkowo łatwo było odebrać bagaż, przepuszczając go przez odprawę celną, i znalezienie drugiej bramy, która zabierze nas z powrotem do Orlando. Wkrótce byliśmy w Orlando i wygodnie, wygodny autobus z klimatyzacją, wyściełane, materiałowe siedzenia z odchylanym oparciem i podnóżkami. To było niebo. To był długi tydzień, to było pewne. Więcej historii, niż przeciętny człowiek jest w stanie przyswoić. Zanim wróciliśmy do kościoła, byliśmy o dziesięć osób lżejsi od poprzednich miejsc docelowych. Kiedy wróciliśmy, było jeszcze jasno, coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Nieliczni z nas, którzy zostali, stali na parkingu przed kościołem, wdychając czyste powietrze Gainesville, które wydawało się takie czyste i zdrowe. Niebo było piękne, i nie pociliśmy się! Kiedy ostatni z nas wyjechał z parkingu, wiedzieliśmy, że czeka nas jedna pełna wrażeń wycieczka z historiami odpowiednimi dla każdego ucha, które chce słuchać.
Być może przez część podróży czułem się niewidzialny, ale już czułam, że za dnia będę bardzo widoczna w pracy. Chcieliby, żebym wrócił do moich zajęć, pokonywanie problemów i rozwiązywanie kryzysów. To zabawne, jak często chcesz tego, czego nie masz, nawet jeśli ma to być widoczne, lub niewidoczny.