2006 Esteli, Nikaragua

2006 Esteli, Nikaragua

Esteli i Matagalpa, Nikaragua
Marsz 18-26 2006

cześć. Jestem w stanie w końcu trochę czasu, aby usiąść przy komputerze i opisują perypetie tego ostatniego tygodnia. Teraz siedzę w holu hotelu Las Mercedes po drugiej stronie ulicy od lotniska w Managua, Nikaragua. Jest wcześnie w niedzielę rano i jestem w trybie odzyskiwania. Grupa 16 z nas, wolontariuszy VOSH, przybyło tutaj w ostatnią sobotę po południu i spotkało się z drugą połową naszej grupy, co daje w sumie 29 ludzie na tej misji. Tylko spotkałem 2 z nich wcześniej, z naszej poprzedniej misji do Peru w zeszłym roku. Najmłodszy w naszej grupie jest 18 lat, córka dr. Rotha, optometrysta z Miami. Mogę się tylko domyślać, ile lat ma nasz najstarszy wolontariusz, ale gwarantuję ci, że prawdopodobnie przeżyje nas wszystkich! Tego typu wycieczki nie są dla mięczaków, więc możesz sobie wyobrazić determinację i hart ducha, których potrzeba, aby zarobić kilka rocznie po osiągnięciu wieku emerytalnego. Dla kilku osób z naszej grupy była to pierwsza podróż misyjna, włączając 13 studenci Illinois College of Optometry. Pochodzą z całych Stanów Zjednoczonych i Kanady. Większość pozostałych pochodzi z Florydy.

Na lotnisku przywitała nas uśmiechnięta i znajoma twarz Sergio Romero, nasz przyjaciel i tłumacz z poprzednich misji. Pierwszego wieczoru wszyscy uczniowie i ja załadowaliśmy się do jego pickupa Toyoty i zwiedzaliśmy miasto. Widzieliśmy starą, zniszczoną, ale imponującą katedrę na głównym placu naprzeciwko Pałacu Prezydenta i Pałacu Królewskiego, w którym mieści się muzeum kultury i biblioteka narodowa. Budynki te nigdy w pełni nie podniosły się po trzęsieniu ziemi 1972 i huragany, które tak często tu uderzają, więc są praktycznie bezużyteczne. Próbują zebrać pieniądze na renowację kościoła i ulepszenie historycznego centrum turystycznego. Kilka przecznic dalej znajduje się tętniący życiem mur nadmorski i park nad jeziorem Managua. Znajduje się tu ogromny amfiteatr w kształcie jakiejś muszli. Osobiście, Wydaje mi się, że wyglądało to jak para uszu odwrócona do góry nogami. Nie zabrakło sprzedawców oferujących wszelkiego rodzaju lokalne przysmaki, łącznie z tostonami (chrupiące smażone banany), ciasteczka w kształcie pierścienia, arbuz, słodycze, a nawet lody. Wozy konne, rowery i motocykle przybliżać i oddalać od tłumów w parku. Muzyka na głośniki to mieszanka salsy i tańca muzyki techno i lubią grać bardzo głośno!!! Okazało się, że aby być prawdziwym wszędzie poszedł. Liczne pomniki i rzeźby dot okolicę i złapaliśmy wspaniały widok na otaczające góry, wulkany i jeziora od wzgórzu. Sergio potem zabrał nas do lokalnej restauracji na świeżym powietrzu z przewiewnego rodzimych potraw towarzyszy muzyka na żywo na scenie. Szczególnie podobał mi się smażone słodkie banany, szaszłyki z aromatyczne mięsa i kawałki sera smażonego. Nie chciałbym, aby zmierzyć mojego cholesterolu po tym tygodniu!!!

Wróciliśmy do hotelu i udał się do baru przy basenie, podczas gdy garstka uczniów wybrałem się do Disco Bar i salsy Sergio aż do późnych godzin nocnych. To było wspaniałe wprowadzenie do zabytków i kultury tego dumnego i pięknego kraju rozwijającego. Następnego ranka wsiedliśmy nasz sprawdzony biały (nie żółty) Autobus szkolny Blue Bird i udaliśmy się w stronę gór i miasta Matagalpa. Droga jest zaskakująco dobra jak na pierwszy raz 2 godzin, ponieważ jest częścią autostrady panamerykańskiej. jednak, kiedy to wyłączyliśmy, przez ostatnią godzinę skakaliśmy krętą wąską drogą do naszego hotelu. Wieś jest sucha i zakurzona, z kilkoma drzewami wyższymi niż być może 30 stóp. Widzieliśmy kilka rancz bydła, plantacje kawy i fabryki. Domy różniły się poziomem konstrukcji, z najprostszymi wykonanymi z blachy falistej i belek drewnianych. Ładniejsze domy mają kamienne lub ceglane ściany z barwnie malowanych sztukaterie i płytek dachowych. Niektórzy mieli piękną okuciem nad oknami i drzwiami. Prawie wszyscy obronny ściany lub ogrodzenia wokół nich, aby chronić to, co mało ludzi zrobić własny. Zwierzęta wędrują po ulicach i wzgórza i nie przeszkadza im intensywne słońce i ograniczonych zasobów wodnych. Przeszliśmy przez wiele suche, skaliste koryta rzek. Weszliśmy do miasta Matagalpa i zatrzymał się na Tip Top Pollo, Sieć lokalna pieczonego kurczaka przylega do stacji gazowej Shell. Podawali doskonałe obiady z kurczakiem i miejsce było pełne. Autobus prawie utknął, próbując wjechać na BARDZO strome wzgórze do naszego pięknego hotelu, ale było warto, bo widok na miasto i wzgórza był spektakularny. Szliśmy, zwiedzaliśmy ulice i mieszaliśmy się z miejscowymi, którzy spędzali czas na ulicach, spotykając się w niedzielne popołudnie. Złapaliśmy koniec mszy w katedrze, a następnie udaliśmy się na przeciwne wzgórze, w stronę naszej kliniki, klasztor i szkoła. Rozładowaliśmy 20 plus torby marynarskie pełne szklanek i sprzętu i rozstawione 4 pomieszczenia szkoły. Pokoje były małe, więc zawsze było ciepło i tłoczno, gdy pracowaliśmy z pacjentami. W rejestracji za bramą pomogły nam miejscowe gimnazjalistki. Raz w środku, ostrość wzroku każdego pacjenta była sprawdzana z daleka i z bliska przez zdeterminowanych wolontariuszy i tłumaczy. Bariery komunikacyjne i hałaśliwe otoczenie sprawiły, że ten obszar był prawdziwym wyzwaniem. Następnym przystankiem była segregacja, z lekarzami i studentami ustalającymi indywidualne potrzeby każdego pacjenta, a następnie z kroplami do oczu lub na pole refrakcji i przychodnię okularów. Rozdaliśmy i dostosowaliśmy tony pojedynczych wizji pochodzących z recyklingu, dwuogniskowe, czytniki i okulary przeciwsłoneczne. Widzieliśmy tuż pod 200 pacjentów dziennie, co było mniej, niż się spodziewaliśmy, i ostatecznie odrzuciło kilka osób. Pod koniec dnia tłum zrobił się niesforny, ale musieliśmy pakować klinikę po ciemku. Wyobraź sobie poczucie winy, które odczuwasz, wiedząc, że możesz pomóc, gdybyś tylko miał więcej czasu i zasobów.

Część grupy udała się do Esteli we wtorek wieczorem, a reszta przybyła następnego ranka. po 2 godzina jazdy, zameldowaliśmy się w naszym hotelu Panorama przy głównej autostradzie. Pokoje były małe i bardzo proste. W środę przez kilka godzin nie było ciepłej wody, a w ogóle bieżącej wody. Dla wielu członków grupy była to konfrontacja z rzeczywistością, ale poradziliśmy sobie z tym i woda w końcu wróciła późnym wieczorem. Odwiedziliśmy rodzinną farmę Sergio na lunch złożony ze wspaniałego rosołu i poznaliśmy jego matkę, siostra, żona i dzieci. Jego córka Maria, student college'u studiujący na prawnika, został z nami i również pomógł w misji.

Otworzyliśmy naszą klinikę w przestronnej nowej sali przy miejscowej szkole, a logistyka okazała się znacznie korzystniejsza pod względem wydajności. Tym razem członkowie klubu Lions pomagali nam w rejestracji i leczeniu, dzięki czemu udało nam się prawie podwoić liczbę pacjentów 400 za dzień. W sumie przyjęliśmy ponad tysiąc pacjentów 4 dni i zaprzyjaźniłem się z ciekawymi i pełnymi pasji ludźmi. Leczyliśmy infekcje, usunięte ciała obce, wykształconych ludzi i przekazali nasze resztki zapasów. Choroby oczu widzieliśmy tylko w podręcznikach w USA, i skierował kilka osób na operację przez lokalnych okulistów. Pomogliśmy wielu ludziom lepiej widzieć i nauczyliśmy ich, jak chronić oczy i wzrok.

Podróż powrotna do Managui w piątkowy wieczór była czasem refleksji i świętowania. Historie, W autobusie swobodnie płynęły napoje z piwem i rumem, a wyczerpana grupa świetnie się bawiła na basenie. Nasz ostatni dzień w Nikaragui spędziliśmy jako turyści. Odwiedziliśmy Park Narodowy Wulkanu Masaya, gdzie parujący krater i wyjątkowa roślinność górowały nad laguną. Następnie zrobiliśmy zakupy w Mercado w miasteczku Masaya, gdzie znaleźliśmy fantastyczny wybór ręcznie wykonanych przedmiotów, łącznie z ubraniami, skórzane torby, buty, drewniane skrzynki, garncarstwo, obrazy i rzeźby ze steatytu. Kusiło mnie, żeby kupić mnóstwo rzeczy, ale musiał przypomnieć sobie o ograniczonej przestrzeni w moich torbach. Urgh!

Następnie odwiedził brzegi jeziora Nikaragua i kolonialnym mieście Granada. Mieliśmy relaksujący i porywający jazdę godziny długo statkiem wśród Isletas (mini wyspy każdy z domu i ogrodami) i widziałem setki unikalnych ptaków, a nawet kilka małp wesoło zwisające z drzew. Chłopiec nie lubią się popisywać! Zachód słońca, gdy jedliśmy lody spacerując kolorowymi i tętniącymi życiem ulicami Granady, która szczyci się swoją architekturą i gościnnością. Zdecydowanie chcę wrócić i spędzić więcej czasu na zwiedzaniu tego obszaru. Jest tak wiele do zobaczenia i do zrobienia i to jest bardzo przystępne, a ludzie przyjaźni. Mam nadzieję, że cieszył się ten raport długo zdyszany i odpowie na wszelkie komentarze i pytania.

Cała moja miłość,
Mary

VOSH Southeast – Zapewnienie opieki nad wzrokiem ludziom na całym świecie, których nie stać lub na to nie stać.